Świat Psów
Forum miłośników psów

Surowe jedzonko - BARF - dobre żywienie

Magdax3 - 24 Maj 2008, 13:21
Temat postu: BARF - dobre żywienie
Czy to prawda ze BARF jest najlepsza metodą zywienia psów?
Jesli ktos taką metodę zywinia stosuje dla swojego puplila , czy mógłby sie podzielic swoimi opiniami i pogladami na ten temat?

Diana S - 24 Maj 2008, 13:47

Na pewno znajada sie zwolennicy tej diety i przeciwnicy....
twierdzac ze podawanie surowych min. kurczaków nie jest dobre ....ze sa szprycowane sama chemia...
Dobra jest dieta bo w stosunku do karmy suchej taniej wychodzi...opiera sie na surowych miesniach kosci, podrobach i warzywach...
arcana swojego czasu karmiała ta dieta swoja sucz...

Arcana - 24 Maj 2008, 15:46

Karmiłam swoją suczkę BARF-em od początku jak była u mnie (czyli od dziewiątego tygodnia życia) przez 4 miesiące. W zasadzie na tym wyrosła i nie narzekam jeśli chodzi o jej kondycję. Ponad miesiąc temu przeszłam na suche, bo pojawił się problem z nogami tylnymi. Sądziłam, że to dysplazja, ale prześwietlenie wykazały, że ma stawy w idealnym stanie. Po prostu za szybko przybrała na masie w stosunku do rozwoju mięśni i nóżki były za słabe. Wet sam powiedział, że to wcale nie znaczy, że BARF jej zaszkodził. To się zdarza czasem u psów szybko rosnących. W każdym razie dla świętego spokoju przeszliśmy na dobrą suchą karmę, a do BARF-a na pewno wrócę po zakończeniu jej wzrostu.
Podstawowym argumentem przeciw tej diecie jest twierdzenie, że obecnie dostępne mięso nie jest dobrej jakości, naszprycowane chemikaliami. Zwłaszcza jeśli chodzi o kurczaki, które powinny stanowić trzon BARF-a. Ale zastanówmy się na ile prawdopodobne jest, że mięso wykorzystywane do produkcji karm suchych jest lepszej jakości? Mnie osobiście nie bardzo chce się w to wierzyć. A tak przynajmniej widzę, co daję swojemu psu. Ja na przykład miałam możliwość brania kurczaków tzw. "ekologicznych" , takich z podwórka.

Cytat:
Dobra jest dieta bo w stosunku do karmy suchej taniej wychodzi...


Tu bym się nie zgodziła. Owszem, jeśli się ma dobre źródła tanich składników, to może wyjść taniej. Ale tu podstawą jest różnorodność diety (zmienianie gatunków mięsa, owoców i warzyw), więc jak raz albo dwa w tygodniu wrzuciłam mojej psicy do diety jagnięcinę lub cielęcinę to się raczej wyrównało... ;)

Magdax3 - 25 Maj 2008, 14:47

Ok dzieki wielkie ;) Ale jeszcze takie pytanko dlaczego nie można podawac tylko cebuli?
an1a - 25 Maj 2008, 15:51

Więcej rzeczy szkodzi psom
http://psy.olpw.com/viewt...3fb85505f3#4377

cockermanka - 25 Maj 2008, 16:18

Diana S napisał/a:
Dobra jest dieta bo w stosunku do karmy suchej taniej wychodzi...

Oj...zdecydowanie nie...jakiś czas temu próbowałam przestawić sforkę na BARF...pomijam już problemy z zakupami odpowiednich składników (wtedy pracowałam cały dzień) - ale przygotowanie,przechowywanie itp. dla ośmiu psów zapasu np.na tydzień to już był duży problem (że nie wspomnę o konieczności rozdrobnienia mięsno-kostnych kawałków na mniejsze - w obawie przed zadławieniem).
Poza tym pomimo ok.dwumiesięcznego procesu przestawiania ciągle pojawiały się paskudne biegunki,więc ciągle były leki przeciwbiegunkowe...

Arcana - 31 Maj 2008, 22:57

CO TO ZNACZY BARF ?

BARF jest skrótem i znaczy : Biologicznie odpowiednia surowa dieta ( Biologically Appropriate Raw Food )

Program BARF jest oparty na książkach i doświadczeniu australijskiego weterynarza doktora Iana Billinghursta .Informacje zawarte w książkach : “ Give Your Dog a Bone “ ( Kości są dla psów ), “ Grow Your Pups With Bones “( Szczenięta hodowane na kościach ) wywarły ogromny wpływ na zdrowie psów na całym świecie.

JAKIE SA KORZYŚCI Z BARF ?
Właściciele psów , którzy przestawili swoje psy na BARF zauważyli wiele pozytywnych zmian zdrowotnych :
- piękna błyszcząca sierść
- sierść bez nieprzyjemnego zapachu
- czyste zęby, nie wymagające leczenia dentystycznego
- odchody znacznie mniej odstręczające zapachowo i mniejsze objętościowo
- wyeliminowanie lub znaczna poprawa problemów skórnych
- zlikwidowane problemy reprodukcyjne , zdrowsze szczenięta
- zmniejszona potrzeba na odrobaczanie
- dieta jest tańsza niż jedzenie komercjalne i wydatki na leczenie weterynaryjne są znacznie mniejsze
- niewyczerpana energia i żywotność
- dieta ta jest źródłem zdumiewającego zdrowia psiego

BARF jest dieta łatwa do zastosowania. Wielu właścicieli uważa , że karmienie psów należy zostawić producentom psiej karmy. Dr. Billinghurst twierdzi , że karmienie BARF jest tak łatwe , że może być podsumowane w dwóch lub trzech zdaniach : “ Dieta Twojego psa powinna się składać z 60- 80 % surowych kości z mięsem. Resztę powinny stanowić urozmaicone , dobrej jakości resztki jedzenia ludzkiego. Większość resztek powinna być surowa “.
Jest to świetna rada . Jeżeli się do niej zastosujesz TWÓJ PIES otrzyma najlepszą ,odpowiednią dla psiego przewodu pokarmowego dietę jaka jest dostępna.

MITY , które według Dr. Billinghurst są zasadniczą przeszkodą w prawidłowym żywieniu naszych czworonogów:
MIT # 1 : system trawienny i sposób wykorzystania pokarmu do wzrostu, naprawy , utrzymania i reprodukcji psa domowego rożni się od dzikich psich przodków.
MIT # 2 : psy nie powinny jeść kości
MIT # 3 : psie jedzenie powinno być gotowane
MIT # 4 : właściciele psów bez wykształcenia wyższego w dziedzinie żywienia czworonogów nie są w stanie przygotować zdrowego posiłku , a tym bardziej drugoplanowej zbilansowanej diety. Mit ten jest podbudowywany przez reklamy firm produkujących psie karmy.
MIT # 5 : najlepsza i najzdrowszą metodą karmienia psów jest gotowa karma.
MIT # 6 :KAÂŻDY !!! posiłek MUSI!!! być zbilansowany i zawierać komplet niezbędnych składników.( Przecież gotując obiad dla rodziny nie staramy się codziennie uwzględnić wszystkich witamin , minerałów, białek i węglowodanów co do miligrama, liczy się długoterminowa, różnorodna, urozmaicona dieta, która bilansuje się w przeciągu miesięcy ).

PROGRAM BARF
Program ten jest oparty na fakcie , że system trawienny i sposób w jaki pokarm jest przyswajany i przetwarzany jest taki sam u psów jak i u wilków. Psy tak jak i wilki jędzą mięso, wnętrzności i kości innych zwierząt. PSY są MIÊSOÂŻERNE. Jest to ważną częścią wilczej i psiej diety. Psy domowe a także dzikie są również ROŚLINOÂŻERNE . Część ich diety stanowi żołądek i jelita ( z zawartością ) zwierząt roślinożernych. Psy nie pogardzą również dojrzałymi owocami. Oznacza to , że owoce , a także jarzyny powinny być częścią zdrowej, zbilansowanej diety. Powinny być one zmiażdżone ( przepuszczone przez sokowirówkę ) aby przypominały zawartość żołądka zająca, jelenia, czy owcy. Psy są również PADLINOÂŻERNE . Nie pogardza rozkładającymi się szczątkami zwierzęcymi, a także ziemią i odchodami. Psy potrzebują dużej ilości kości , aby utrzymać doskonałą kondycję. Psy polują na wszystko co się rusza : owady, jaszczurki, ptaki, gryzonie. Ofiarą stada psów pada czasami sarna lub owca. Głodny pies skorzysta z każdej nadarzającej się okazji aby zjeść co jest dostępne- OPORTUNISTA.
W związku z powyższymi cechami psa można określić WSZYSTKOÂŻERNYM. Powinno to wiec być brane pod uwagę w planowaniu psiej diety. Jedzenie bezpieczne dla ludzi powinno również być bezpieczne dla psów. Mimo, że pies ma zęby i budowę mięsożercy jest on w stanie strawić i przyswoić taka samą dietę jak i ludzie. W zasadzie pies jest w stanie przeżyć jedząc cokolwiek . Najlepszym dowodem tego jest fakt , że psy są w stanie przeżyć na DIECIE KOMERCYJNEJ !!! ( gotowe karmy ).

ZASADY BARF
Dieta psia powinna być oparta na surowych kościach z mięsem. Większość psiego jedzenia powinna być w stanie surowym. Dieta powinna być urozmaicona i zawierać ( jakościowo i ilościowo ) składniki podobne do tych zjadanych przez dzikie psy. Dieta powinna być zbilansowana nie w każdej misce ale na przestrzeni wielu rozmaitych dań.

SKÂŁAD BARF
* surowe kości z mięsem

Najważniejszą częścią diety są kości z mięsem. Stanowią one podstawę diety. Dobrym przykładem kości z mięsem są skrzydełka , szyje lub grzbiety z drobiu ( kurze lub indycze ). Części te zawierają kości, chrząstki, tłuszcz i trochę mięsa. Kości z drobiu są najlepszym źródłem białek dla psa i powinny być podawane codziennie naszym podopiecznym.( Tak jak to się dzieje w naturze ). Białe mięso jest zdrowsze dla psów niż czerwone ( wołowina ) . Dzieje się tak dlatego, że białe mięso zawiera więcej nienasyconych kwasów tłuszczowych . Czerwone mięso zawiera więcej nasyconych tłuszczów związanych ze zmianami zwyrodnieniowymi.
Surowe kości z drobiu mogą być serwowane każdemu psu niezależnie od rozmiaru czy wieku. Na przykład skrzydełka mogą stanowić podstawę żywienia małych ras a, cale kurczaki będą lepsze dla większych ras. Mięso i kości baranie są również cennym źródłem białek dla psów , podobnie jak wieprzowina , króliki i zające ( dla urozmaicenia diety ). Wołowina jest popularna w żywieniu psów. Jednak kości wołowe są zbyt twarde i nie są z tego powodu dobrym źródłem pokarmu. Natomiast są świetne dla rozwoju mięśni i do czyszczenia zębów.
SUROWE KOŚCI POWINNY STANOWIÆ 60-80% PSIEJ DIETY.
Oprócz mniejszych kości zdatnych do jedzenia , pies potrzebuje większe , twardsze z mniejszą ilością mięsa. Kości te stanowią doskonałą “ zabawkę “, rozbudowują mięśnie, czyszczą zęby, masują dziąsła i zaspakajają psychologiczne potrzeby psa. Kości są najlepszym źródłem minerałów, głównie wapna. Dostarczają także doskonalej jakości białek, tłuszczów, witamin rozpuszczalnych w tłuszczach i chrząstkę.
Czy kości są niebezpieczne ? Możliwe że istnieje minimalne ryzyko. Ale przecież psy na drodze ewolucji rozwinęły zdolności jedzenia kości ( tak wiec problemy z tym należą do rzadkości ). Surowe kości są miękkie i podatne do gryzienia. NIE NALEÂŻY W ÂŻADNYM WYPADKU DAWAÆ PSOM KOŚCI GOTOWANYCH, gdyż są one kruche i rozszczepiają się na ostre “drzazgi “

* mięso i ryby
Każdy rodzaj mięsa jest dopuszczalny : wołowina, baranina, zając, sarnina itd. Dieta złożona wyłącznie z mięsa jest potencjalnie niebezpieczna, chociaż od czasu do czasu samo mięso nie zaszkodzi. Surowe ryby także powinny stanowić niewielka część zbilansowanej psiej diety. Jeżeli pies będzie żywiony wyłącznie rybami , muszą być one podane w całości i z dodatkiem witaminy E. Sardynki ( surowe ) są bardzo zdrowe i mogą być dodawane regularnie do diety. Zawierają one cenne kwasy tłuszczowe, omega 3.

* wnętrzności
Surowa , świeża wątróbka, nerki, serca, móżdżki, żołądki stanowią niewielką część BARF. Jest to niezwykle ważna część. Zawiera pierwszej klasy białka , nienasycone kwasy tłuszczowe, minerały i witaminy.

* jarzyny
Jarzyny są bardzo ważną częścią BARF. Są one niezbędne dla zdrowia psów. Każda jarzyna (oprócz cebuli) nadaje się dla psa. Dla przykładu, następujące jarzyny mogą być użyte w diecie: szpinak, burak cukrowy, seler, kapusta, marchewka, pietruszka, pomidory itd. Owoce również powinny być dodawane (jabłka, pomarańcze, gruszki, banany itp). Im większa rozmaitość , tym lepiej. Owoce powinny być dojrzale lub lepiej trochę przejrzałe ( ale nie zgniłe) Przejrzałe owoce są źródłem prostych cukrów dostarczających energii krotko po spożyciu, w odróżnieniu od złożonych węglowodanów uwalniających energie stopniowo przez dłuższy czas. Odpadki i obierki tez mogą być użyte. Jarzyny muszą być rozdrobnione zanim będą przyswajalne przez psa. Najlepiej surowe jarzyny a także i owoce przepuścić przez sokowirówkę i potem połączyć sok z miazga. W ten sposób przetworzone jarzyny są łatwo przyswajalne przez system trawienny psa.

* oleje
Omega 3 i Omega 6 nienasycone kwasy tłuszczowe są niezbędną częścią BARF. ÂŹródłem tych olei są (tran-cod liver oil) i oleje z nasion (flax lub kemp). Zwykłe oleje dostępne w sklepie spożywczym nie są wskazane.

* jogurt, jajka, mleko
Jogurt zawiera bakterie potrzebne do prawidłowego trawienia. Jogurt nie powinien zawierać cukru i powinien być częściowo odtłuszczony. Jajka są tanim źródłem wartościowych białek, witaminy A, minerałów i nienasyconych kwasów tłuszczowych. Można podawać całe jajko że skorupką. Mleko powinno być surowe a jeżeli takie jest niedostępne można używać pasteryzowanego.

* ziarna
Ziarna nie są niezbędnym składnikiem BARF. Są dwie metody przygotowania ziaren aby umożliwić psu ich trawienie. Jednym sposobem jest przepuszczenie przez sokowirówkę razem z jarzynami ziaren, które zaczęły wypuszczać kiełki. Druga metoda polega na namoczeniu ziaren w mleku lub wodzie przez noc i później przepuszczeniu przez sokowirówkę.

* witaminy
Dodatki witaminowe są niezbędne dla pełnego zdrowia psów. Wśród witamin które należy dodać do BARF znajdują się: E, B-comp i C. Dodatkowo KELP (mączka z roślin morskich) jest bogatym źródłem minerałów takich jak jod i selen.

ILE PIES POWINIEN ZJEŚĂ†?
Wymagane ilości zależą od wieku, metabolizmu i aktywności psa. Dorosły pies powinien dostać co najmniej 50 % surowych kości. Pozostałe 50 % stanowi mięso, ryby, owoce, jarzyny, wnętrzności i dodatki (witaminy). Szczenięta mają inne wymagania i potrzebują co najmniej 60% surowych kości a 40% innych składników. Psy, które maja problemy z uzębieniem mogą dostawać zmielone skrzydełka drobiowe (kości + skóra + mięso)

NO A BAKTERIE ?

Psi system immunologiczny jest skonstruowany w ten sposób, że potrafi sobie radzić z bakteriami takimi jak: Salmonella, E. Coli i Campylobacter J. Psy są znacznie lepiej przystosowane do zwalczania tych bakterii niż ludzie. Gdyby karmić psy tylko produktami wysterylizowanymi wysoka temperatura , to nie będą one w stanie rozwinąć odporności na powyższe bakterie.



WIELE PSÓW PO ZACZÊCIU BARF Z WIELKIM ENTUZJAZMEM NAGLE PRZESTAJE JEŚĂ†!
Gdy Twój pies zacznie jeść BARF , po pewnym czasie może nagle stracić zainteresowanie nową dietą. Przypuszczalnie powodem jest to, że po raz pierwszy w życiu Twój pies jest autentycznie syty. Krótka , jednodniowa głodówka zwykle przywraca apetyt. Pod żadnym pozorem nie należy powracać do starej diety.

JAK PRZESTAWIÆ TWOJEGO PUPILA NA BARF ?
Niektórzy właściciele robią to z dnia na dzień i nigdy nie wracają do poprzedniej diety. Niektóre psy mogą mieć początkowo luźne odchody, inne natomiast przyjmują dietę bez żadnych problemów, jakby zawsze jadły BARF. Natomiast jeszcze inne psy będą chodziły za Tobą prosząc o więcej. W zależności od psa zmiana powinna nastąpić stopniowo lub z dnia na dzień.

KAÂŻDY TO POTRAFI ! I TY TEZ !
Wiele ludzi obserwuje pogarszający się stan zdrowia swoich pupili żywionych gotową karmą ponieważ nie wiedzą o lepszej diecie, nie wiedzą jak powinni zmienić dietę lub nie zdają sobie sprawy , że przyczyną jest dieta. Problemy zdrowotne psów przestawionych na BARF znikają lub znacznie się poprawiają . Poprzez proste ale zasadnicze zmiany w diecie Twojego psa odkryjesz wkrótce to co inni właściciele psów już wiedzą ! BARF jest łatwą , logiczną dietą. Podłożem jest ewolucja psa i jego sposób jedzenia. Dieta ta pozostawia właścicielom chwile swobody, podaje tylko główne zasady. Powyższe informacje oparte są na książkach Dr. Iana Billinghursta. Polecamy przeczytanie tych książek.:



1. Give Your Dog a Bone

2. Grow Your Pups With Bones

źródło

mineralna_ - 1 Czerwiec 2008, 10:12

Ide na zakupy xD Kupie wszystko do BARF xD :mrgreen: Później Wam powiem jak Bubu sobie poradiła ;) Trzymajcie kciuki żeby nie miała biegunki :)
Arcana - 1 Czerwiec 2008, 14:54

mineralna_, zanim zdecydujesz się przestawić psa na BARF poczytaj trochę o tej diecie, najlepiej korzystać z rad hodowców karmiących surowizną. Ważne jest zachowanie proporcji pomiędzy wszystkimi składnikami. Tutaj masz fachowy opis i przykładowy tygodniowy jadłospis: http://www.klubmalamuta.org/barf.htm . Strona wprawdzie traktuje o malamutach, ale rady są uniwersalne.
mineralna_ - 1 Czerwiec 2008, 14:58

Zabieram się za czytanie arcana ;) Mysle że dieta jest spoko :) Przynajmniej tak mi sięw ydaje ;)
Arcana - 1 Czerwiec 2008, 19:23

mineralna_, a w jakim wieku jest Twój piesek? Czy na co dzień podajesz mu do gryzienia kości? Jak się zachowuje przy jedzeniu - je łapczywie, czy powoli gryzie?
mineralna_ - 24 Lipiec 2008, 14:17

arcana, dzięki za chę pomocy, ale Carmen już dostaje bafr, ma 2 latka :) Gryzie powoli ;)
Akindus - 24 Lipiec 2008, 16:32

Heh w artykule wyżej karmę suchą bardzo krytykują, a znowu gdzie indziej piszą, że sucha karma jest bardzo dobrze zbilansowana.Ja jednak pozostaje (na razie) przy suchej karmie.BARF wymaga dużo czasu a cena na pewno nie jest niższa niż cena dobrej, suchej karmy :)
Arcana - 24 Lipiec 2008, 16:55

Akindus napisał/a:
artykule wyżej karmę suchą bardzo krytykują, a znowu gdzie indziej piszą, że sucha karma jest bardzo dobrze zbilansowana


Zbilansowanie karmy to jedno, a drugie to kwestia np. przyswajalności. Ja widziałam po swoim psie jaka jest różnica w przyswajaniu pokarmu nieprzetworzonego (czyli surowego) i suchej karmy. Na BARF-ie kupki mojego psa były maleńkie (nie większe niż kupki jamniczki mojej cioci, a Saga była wtedy kilkakrotnie od niej większa). Zawsze będą zwolennicy karm suchych, jedzenia gotowanego i surowizny. Myślę też, że wszystko zależy od psa. Jednak wszystkie psy, które znam osobiście, karmione BARF-em mają się świetnie.

Akindus napisał/a:
BARF wymaga dużo czasu

No tu się nie zgodzę. W końcu ile czasu zajmuje wyjęcie kości/mięsa z zamrażarki? Jedynie przygotowanie papki warzywno/owocowej wymaga chwili (pokrojenie, zmiksowanie). Ja po dwóch tygodniach już doszłam do takiej wprawy, że nie było problemu ;)

Akindus - 24 Lipiec 2008, 17:07

A ile czasu kupienie, wybranie odpowiednich składników, w niektórych sklepach nie ma tego wszystkiego :)
Ale mysle ze karma jest zdrowa i przeciez psy po karmach też mają się swietnie, jezeli jest odpowiednio dobrana :)

Arcana - 24 Lipiec 2008, 17:15

Akindus napisał/a:
A ile czasu kupienie, wybranie odpowiednich składników, w niektórych sklepach nie ma tego wszystkiego


Osobiście miałam problemy jedynie z kupieniem podrobów, po które musiałam jeździć raz do jednego sklepu, raz do drugiego, wcześniej zamawiając. Jak ktoś ma dużą zamrażarkę to super - można zrobić duże zakupy na dłuższy czas i pozamrażać. Poza tym lubiłam strasznie robić zakupy dla suki i patrzeć jak się cieszy z różnych pyszności ;)

Akindus napisał/a:
mysle ze karma jest zdrowa i przeciez psy po karmach też mają się swietnie


Tak bywa, ale wiadomo nie od dziś, że pokarmy wysoko przetworzone nie są najlepsze dla żadnego organizmu. O tym mówią badania naukowe. Docelowo wracam z suką na BARF-a po zakończeniu okresu wzrostu.

Akindus - 24 Lipiec 2008, 17:19

Czyli sucha karma nie jest taka zdrowa dla psa jednak.
Ja też przez okres wzrostu będe karmil suchą karmą, później przenoszę psa na jedzenie gotowane, bo to jednak psy uwielbiają :)

Diana S - 24 Lipiec 2008, 17:31

Akindus napisał/a:
Czyli sucha karma nie jest taka zdrowa dla psa jednak.
Ja też przez okres wzrostu będe karmil suchą karmą, później przenoszę psa na jedzenie gotowane, bo to jednak psy uwielbiają :)


Kto powiedział, ze sucha karma, dobrze zbilnasowana jest nie zdrowa?...
Jasne kazdy pies zezre jedznie gotowane, moje suki za gotowane jedzenie by sie dały pokroic, i co z tego? co nie znaczy ze, jedzenie gotowane jest duzo lepsze od gotowej "podanej" na tacy karmy suchej...

darek1947 - 24 Lipiec 2008, 21:52

Od trzech miesiecy karmie suczke miesem mrozonym produkowanym specjalnie dla psow ,do tej pory gotowalem z roznymi wynalazkami.Od 4 dni poniewaz pozno wracalem dawalem jej lekko rozmrozone,4 kostki okolo 1 kg,sucha karme ma non stop w misce, ona ma upatrzone miejce gdzie robi baldaski / pod orzechem laskowym/ co dwa dni usuwam te prezenty zauwazylem takie male baldaski pomyslalem ze to moze kocie no ale kot musial chyba byc samobojca.zeby tam przychodzic ,przylapalem ksiezniczke jak stawiala kloca no i to ona robi takie miniaturki.Strawnosc miesa surowego jest nieporownywalnie wieksza od innych pokarmow,chyba przejde na nowy system zywienia,tym bardziej ze Yumi zjada na surowo wszystkie owoce i warzywa,ostatnio sama poczestowala sie gotowanym bobem/1 kg/dwa dni mialem psa z napedem odrzutowym,Wytwornia robi mieso drobiowe /mielone korpusy /Wolowe /przelyki itd i wolowo wieprzowe,za 1kg 1,50.Kupuje rowniez wedzone przelyki lub szyje indycze.O nie swierzy oddech suki sie nie martwie bo jedna mietowa guma do zucia to normalka jak niedostanie to znajdzie na spacerze,kazda lawka jest sprawdzona ,normalnie narkomanka
Arcana - 24 Lipiec 2008, 22:43

Akindus napisał/a:
Czyli sucha karma nie jest taka zdrowa dla psa jednak


Tak na prawdę co do tego, zdania są i będą chyba zawsze podzielone. Na dłuższą metę zdrowe jest przede wszystkim jedzenie zbilansowane. Jeśli ktoś nie chce sam zaprzątać sobie głowy przygotowywaniem posiłków, to powinien zdać się na suchą karmę. Ja jednak jestem zwolenniczką diety jak najbardziej naturalnej (czyli nieprzetworzonej). W tej kwestii oparłam się też na doświadczeniach innych posiadaczy psów oraz hodowców, którzy odchowywali na BARF-ie całe mioty. Dużo poczytałam na ten temat, zanim jeszcze mój pies zjawił się w naszym domu i tak na prawdę nie jest to zbyt skomplikowane. Wystarczy trzymać się jasno określonych zasad.

Margo - 24 Lipiec 2008, 22:44

arcana81 a możesz dać jakiś fajny artykuł dotyczący BARFA-a ?
Arcana - 24 Lipiec 2008, 23:11

Na tej stronie można przeczytać takie osobiste wywody na temat BARF-a właścicielki malamutki - Ajki (championka, 12-letnia), która już od kilku lat jest na tej diecie. Ma się świetnie, na ringach wystawowych nadal się wyróżnia, chociaż już w klasie weteranek. Na stronie trzeba wejść w zakładkę "Dieta (r)ewolucyjna" po lewej stronie.

A na tej stronce (hodowla Ben Nevis) w dziale żywienie jest bardzo dokładny opis podstawowych zasad karmienia BARF-em:
Ben Nevis

maris - 12 Wrzesień 2008, 21:35

|Wczoraj zaczelam czytac o barfie i przekonalo mnie to, co przeczytalam - brzmi sensownie. Wiec przechodzimy z Cudem na Barfa (znaczy tylko on, ja dalej bede wegetarianka ;) ) Choc nie mam zamiaru zupenie zrezygnowac z suchej, bo nie chce zeby sie rozbestwil, a czasem jednak sucha jest przydatnym wynalazkiem. Nie mniej z kosci i jarzynek jako dodatku przechodzimy na podstawe. Ot co.
Arcana - 12 Wrzesień 2008, 21:47

maris, no to witaj w gronie BARF-owców ;) . My już praktycznie przeszliśmy z suchej na surowe.
maris - 12 Wrzesień 2008, 22:05

Mam tylko maly problem, moze zle szukam, ale nie moge znalezc danych dotyczacych ilosci zarelka koniecznej dla zwierzaka. Moje psie wazy sobie 15kg, a apetyt ma na 60 :P .
Nie bardzo chce go przekarmiac, ale jeszcze bardziej nie chce zeby chodzil glodny. On jadlby wiecznie i nie ma dosc, wiec apetyt nie jest tu zadnym wyznacznikiem. Nie wiesz moze jak przeliczyc ile mu tam czego dziennie potrzeba?

Arcana - 12 Wrzesień 2008, 22:27

Generalnie jest tak - podajesz dzienną dawkę pokarmu równą 2-3% wagi ciała psa. Czyli dla 15-kilogramowego psiaka dzienna dawka powinna wynosić 300 - 450g.
Natomiast jeśli chodzi o poszczególne rodzaje podawanych "produktów" to powinno się to przedstawiać następująco:
- mięsne kości ok. 65%, czyli w przypadku Twojego psa będzie to 195 - 292g na dzień,
- czyste mięso (mięśnie) ok. 15%, dla Twojego psa: 45 - 68g na dzień,
- podroby ok. 10%, dla Twojego psa: 30 - 45g na dzień,
- warzywa i owoce ok. 10%, dla Twojego psa: 30 - 45g na dzień.

Oczywiście są to dawki orientacyjne, a konkretne proporcje powinno się zachować nie każdego dnia, ale na przełomie np. tygodnia. Ja zawsze prowadziłam sobie tabelki i zapisywałam wszystko co daję, później pod koniec tygodnia podliczałam i patrzyłam czy proporcje były ok. Zresztą szybko się dochodzi do wprawy ;) .

Arcana - 14 Wrzesień 2008, 12:02

Dla zainteresowanych podaję przykładowy "Barfowy" jadłospis tygodniowy dla psa (sporządzony dla dorosłej suki malamut, wykazującej średnią aktywność, o wadze 35 kg z tendencją do tycia):

Poniedziałek
Rano: 20 dag żeberek wołowych
Wieczorem: 15 dag żołądków, serc i wątróbek indyczych


Wtorek
Rano: 20 dag rostbefu (pół na pół mięso i kość)
Wieczorem: 2 ogony z nutrii

Środa

Rano: 20 dag żeberek baranich
Wieczorem: 30-40 dag mixu warzywnego

Mix warzywny tradycyjny : marchewka, pietruszka, seler, buraczek, mały ząbek czosnku, jabłko, skorupka jaja, łyżka oleju lnianego, łyżka octu jabłkowego, tabletka kelpu, tabletka cynku - składniki zmiksować na pastę, na wierzch dodać surowe żółtko.

Czwartek
Rano: skrzydło indycze lub 4 skrzydełka kurze
Wieczorem: 15 dag krewetek

Piątek

Rano: 20 dag szyi indyczej (zdj)
Wieczorem: plaster serca wołowego (15 dag)

Sobota
Rano: 30 dag mixu warzywnego

Mix warzywny włoski : pomidor, papryka, ogórek, kapusta biała, natka pietruszki, gruszka, łyżka oleju lnianego, łyżka octu jabłkowego, tabletka kelpu, tabletka cynku - składniki zmiksować na pastę i dodać 3-4 łyżki jogurtu naturalnego bez cukru

Wieczorem: 20 dag ryby (najlepiej świeża nie patroszona ryba ew. na wpół zamrożony filet rybny)

Niedziela
Rano: 20 dag kości cielęcej (kulka)
Wieczorem: porcja rosołowa z królika (15-20 dag)

źródło

maris - 15 Wrzesień 2008, 09:58

arcana81, jestes niezastapiona :mrgreen:
Arcana - 17 Wrzesień 2008, 10:11

No i jedziemy sobie drugi tydzień na BARF-ie ;) . Saga jest najwyraźniej z tej zmiany niesamowicie zadowolona, mnie również jest to na rękę, bo teraz muszę ją zostawiać samą w domu dwa razy dziennie na jakieś pół godzinki, więc ona zamiast interesować się szwami na brzuchu, zajada sobie smakowitości :P .
Od jakiegoś czasu czułam jej z pyska już niezbyt przyjemny zapaszek i zaczął się osadzać osad na kłach. W tej chwili nie ma z pyska już żadnego zapachu, a osad się sukcesywnie zmniejsza. No i te miniaturowe kupki na surowiźnie są niesamowite - mogę nie posprzątać po Sadze i wmówić cioci, że to jej jamniczka zostawiła :mrgreen:

Arcana - 21 Wrzesień 2008, 12:10

Nasz tygodniowy jadłospis. Oczywiście każdy tydzień obfituje w inne kulinarne smakowitości ;) :

Poniedziałek

Rano:
20 dkg korpusów z kurczaka
20 dkg żeberek cielęcych

Wieczorem:
30 dkg mostku wołowego (pół na pół mięso i kość)
10 dkg śledzia (tusze)


Wtorek

Rano:
36 dkg udek z kurczaka
4 dkg tuszy ze śledzia

Wieczorem:
40 dkg korpusu z indyka

Środa

Rano:
30 dkg podrobów wołowych (nerka, płuca, serce)
9 dkg tuszy ze śledzia

Wieczorem:
42 dkg miksu owocowo-warzywnego (marchew, korzeń pietruszki, brokuł, szpinak, brzoskwinia, papryka, kefir, olej lniany, tabletka KELP, jajko)

Czwartek

Rano:
42 dkg skrzydła z indyka

Wieczorem:
31 dkg korpusów z kurczaka


Piątek

Rano:
42 dkg wołowiny z kością

Wieczorem:
31 dkg korpusów z kurczaka

Sobota

Rano:
16 dkg cielęciny z kością
26 dkg szyi z indyka

Wieczorem:
36 dkg miksu owocowo-warzywnego (pomidor, marchew, korzeń pietruszki, brokuł, papryka, banan, szpinak, zarodki pszenne, olej lniany)

Niedziela

Rano: 41 dkg podrobów wołowych (nerka, serce, wątroba)

Wieczorem: 35 dkg wołowiny z kością

Diana S - 21 Wrzesień 2008, 14:44

Sorry jesli nie doczytałam, czym ja karmisz, suchym czy barfem? ;)
Foxy - 21 Wrzesień 2008, 14:49

Diana, no BARFem, przecież o tym jest temat, a poza tym Arcana podała tygodniową dietę swojej suni, więc widać, że BARFują ;)
Arcana - 21 Wrzesień 2008, 14:49

Diana S napisał/a:
czym ja karmisz, suchym czy barfem?

Obecnie wróciliśmy do BARF-a.

Arcana - 6 Listopad 2008, 19:47
Temat postu: BARF-owe szczeniaki
Oto 8-tygodniowe PON-iaczki z hodowli Jamkin pałaszujące śniadanko w postaci surowych skrzydełek :) . Matka szczeniąt jest od dłuższego czasu również na BARF-ie
ACUGA Jamkin
ARENDA Jamkin
ANIMUSZ Jamkin
ARIA Jamkin

Lantash - 28 Grudzień 2008, 13:26

Jedno moje futro przez oststnie 5 czy 6 lat było najpierw na 100% barfu potem na mieszanym z karmą a teraz... różnie, generalnie mamy mrożonki z Primexu plus suche, czasem jakaś surowa kaczka czy inne zwierzę, w całości, ale generalnie mieszamy. Drugie od niedawna je Primexa plus Orijena.
Arcana - 28 Grudzień 2008, 14:15

Lantash, jak wygląda u Twoich psów ta mieszana karma? Tzn. czy psy dostają np. jednego dnia suchą, a drugiego surowe?

A tak na marginesie - witamy na forum ;)

Lantash - 28 Grudzień 2008, 14:53

Nie, u nas po prostu mieszam surowe z karmą. Albo rano surowe a wieczorem karma pół dawki dziennej.
jagodka_85 - 28 Grudzień 2008, 16:43

A czy któraś/yś z Was może mi napsiać ile miesięcznie wydajecie na takie żarełko dla piesów? Wiem, że zjadane ilości zależne są od masy ciała psa, mój ma ok 30kg
Arcana - 28 Grudzień 2008, 17:28

jagodka_85, powiem szczerze, że obecnie na swoją sukę wydaje miesięcznie 80-90 zł. Jednak spora część mięsa jak i warzyw to tzw. "swojskie produkty" od znajomych (za darmo lub symboliczną kwotę). "Pełnopłatne" mam ryby i przeważnie cielęcinę oraz dodatki (olej lniany, wodorosty w tabletkach, jogurty itp.). Normalnie myślę, że zbilansowana i zróżnicowana dieta wychodzi ok. 150-200 zł miesięcznie.
Diana S - 28 Grudzień 2008, 18:06

arcana81 napisał/a:
jagodka_85, powiem szczerze, że obecnie na swoją sukę wydaje miesięcznie 80-90 zł. Jednak spora część mięsa jak i warzyw to tzw. "swojskie produkty" od znajomych (za darmo lub symboliczną kwotę). "Pełnopłatne" mam ryby i przeważnie cielęcinę oraz dodatki (olej lniany, wodorosty w tabletkach, jogurty itp.). Normalnie myślę, że zbilansowana i zróżnicowana dieta wychodzi ok. 150-200 zł miesięcznie.


To bardzo tanio, tanio jak barszcz.
Sama bym przeszła na takie zywienie moich psów, gdyby sie jeszcze samo robiło. :lol:

an1a - 28 Grudzień 2008, 18:47

Diana S napisał/a:
Sama bym przeszła na takie zywienie moich psów, gdyby sie jeszcze samo robiło. :lol:

Dużo czasu nie trzeba poświęcać na samo przygotowanie posiłku, bo odchodzi gotowanie itp., gorzej z wiecznym bieganiem za składnikami, mięsem i doborem wszystkiego :)
No i właśnie... tańsze produkty. Nie każdy ma do nich dostęp.

jagodka_85 - 28 Grudzień 2008, 19:07

Fakt, ja co prawda jadąc autem do pracy moge potrącić kilka kurczaków ale nie zawsze ;) ) :twisted:
Lantash - 28 Grudzień 2008, 19:18

Ja jak liczyłam to tak koło stówy. Ale zaprzęgowe to raczej małolitrażowe psy.
Diana S - 28 Grudzień 2008, 19:34

an1a napisał/a:
Diana S napisał/a:
Sama bym przeszła na takie zywienie moich psów, gdyby sie jeszcze samo robiło. :lol:

Dużo czasu nie trzeba poświęcać na samo przygotowanie posiłku, bo odchodzi gotowanie itp., gorzej z wiecznym bieganiem za składnikami, mięsem i doborem wszystkiego :)
No i właśnie... tańsze produkty. Nie każdy ma do nich dostęp.



Tak, to bieganie, mam sporo biegania z psami :lol:
A co do tanszych produktów, nie widze u mnie wielkich problemów.

Aga - 18 Czerwiec 2009, 16:54

Dzisiaj pierwszy raz pies dostał zmiksowaną papkę i o dziwo zeżarł bez zastanawiania się :shock:

pomidor,jabłko,truskawka,marchewka,natka pietruszki,siemie lniane - zmielone przez maszynkę w ilości dwóch pomidorów i jabłek,kilku truskawek i reszty pojedynczej wyszła cała miska - resztę zamroziłam i dostanie za kilka dni.

Dzisiaj byłam też na zakupach barfowych - całą szufladę w zamrażarce zajmują korpusy,jakieś kości cielęce,szyjki indycze,kurze łapki i cielęcy ogon.
Poza tym kilka kefirów i tłustych twarogów ]:->
Mama myślała że zwariowałam :P Trzeba jeszcze zakupić olej z pestek winogron i jakieś ryby i będziemy po mały eksperymentować przechodząc całkowicie na surowe ;) ;)

Arcana - 18 Czerwiec 2009, 22:36

Aga, no to życzę powodzenia. A moja suka u progu wiosny nagle przestała jeść chętnie papki warzywno-owocowe :think: Wierzę, że miała w tym jakiś interes i nic z tym nie robiłam. Kilka razy zostawiła smakowitości w misce, a teraz znowu je z chęcią.

Aga napisał/a:
całą szufladę w zamrażarce zajmują korpusy,jakieś kości cielęce,szyjki indycze,kurze łapki i cielęcy ogon.

U mnie jakoś ostatnio z jednej szuflady zrobiły się już dwie :twisted:
Aga napisał/a:
Trzeba jeszcze zakupić olej z pestek winogron

Osobiście polecam olej lniany lub konopny, podobno są najbardziej wartościowe dla barfujących psiaków ;)

Aga - 19 Czerwiec 2009, 11:29

Surowe mięso musi być świeże nie ?
Wczoraj w mięsnym kupiłam indycze szyjki - mówi że sprzeda mi taniej bo siedziały w zamrażarce,dzisiaj rozmroziłam i nie pachną świeżością wręcz śmierdzą strasznie 8-)
Chciał nie chciał muszę wyrzucić - 2kg wielkich szyjek :P

Dzisiaj na śniadanie kefir i kurze łapki na kolacje dwa korpusy :mrgreen:

Arcana - 19 Czerwiec 2009, 14:11

Aga napisał/a:
Surowe mięso musi być świeże nie

"Pachnące" mięsko psu na pewno nie zaszkodzi, a wręcz jest jak najbardziej wskazane (oczywiście tylko surowe!). Bakterie, które się wtedy na nim "hodują" wpływają dobrze na przewód pokarmowy psa. Moja suka często je mięsko z aromatem i jej żołądek i jelita działają idealnie. Nie miewa biegunek ani wymiotów. Natomiast jeśli te szyjki były zamrożone to tak na prawdę ciężko powiedzieć co się z nimi działo... Ja kupuję takie mięso/kości nie pierwszej świeżości wyłącznie nie mrożone.

Aga - 19 Lipiec 2009, 19:31

Kurcze jest łupież :roll: Dzisiaj zauważyłam tylko nie wiem czy 100% od surowego.
Głupek był kąpany 3 tygodnie temu w salonie,może szampon albo odżywka mu zaszkodziła ? :> no bo wcześniej nie widziałam a teraz dostał 2 raz rybę i już kilka razy dostał korpus z kaczki chociaż nigdy nie jadł - może to kaczor ? :P

Mi się ogólnie barf coraz bardziej podoba,lubię robić mu te wszelkie papki bo kupiłam już blender[wkładam,zamykam,wciskam guzik ;D ] i ciachanie siekierką kości na mniejsze :mrgreen: Jakoś nie jest to pracochłonne puki mam wakacje bo jak będzie szkołą to nie będę miała czasu robić mu świeżych zmiksowanych warzyw i owoców[albo zrobię jak teraz - dużo i zamrażam :P ] i nie bardzo chce wracać na suche :]

KW - 19 Lipiec 2009, 19:32

Cytat:
Głupek był kąpany 3 tygodnie temu w salonie,może szampon albo odżywka mu zaszkodziła ?

Jeżeli szampon byłby winowajcą objawy były by widoczne prawie od razu ;)

Arcana - 19 Lipiec 2009, 20:23

Aga napisał/a:
Kurcze jest łupież :roll: Dzisiaj zauważyłam tylko nie wiem czy 100% od surowego

Moja miała łupież ze 2-3 razy jak była na BARF-ie - raz najprawdopodobniej od szamponu i w ogóle od nadmiernego wyczesywania (pojawiły się wręcz strupki na skórze), a później nie wiem od czego, bo sam ustąpił bardzo szybko. Za radą naszego weta nie panikuję w takich sytuacjach, tylko obserwuję. Może być tak, że mięso jest faszerowane jakimiś świństwami. Znajoma miała psa karmionego domowym żarełkiem i wet stwierdził alergię na kurczaka. Oczywiście kazał natychmiast przejść na karmę weterynaryjną dla alergików. Zaproponowałam żeby najpierw eksperymentalnie zmieniła źródło mięsa. Jak zaczęła zaopatrywać się w kurczaki gdzie indziej - objawy alergii (uciążliwy świąd, drapańsko, łupież) zniknęły ;)

Aga - 19 Lipiec 2009, 20:30

To na wyeliminuję kaczkę i będę obserwować[u niego łupież to już pierwszy znak na to że coś działa na niego alergicznie].Mimo to po barfie ma małe kupy - nareszcie koniec ze słoniowatymi :mrgreen: Z czego się szczególnie cieszę to że zniknął kamień na zębach i z pyska mu w sumie nie śmierdzi ale zajeżdża mięsem ;D Teraz możemy się przytulać,całować i spać twarzą w twarz bo wtedy się nie dało jak chuchał ;)
Arcana - 19 Lipiec 2009, 20:45

Aga napisał/a:
Mimo to po barfie ma małe kupy - nareszcie koniec ze słoniowatymi

O tak, to duża zaleta :mrgreen: Jak ostatnio widziałam co zostawił po sobie ON-ek przed przychodnią wet. to byłam w szoku...
Aga napisał/a:
Z czego się szczególnie cieszę to że zniknął kamień na zębach

U mojej suki pojawił się kamień i to dość solidny (tzn. osad, który dało się usunąć "ręcznie"). Po wielu przemyśleniach i konsultacjach z osobami karmiącymi swoje psy BARF-em doszłam do wniosku, że prawdopodobnie daję za dużo warzyw, co nie musi być jednoznaczą i wyłączną przyczyną takiego stanu, ale może sprzyjać wytrącaniu się związków wapnia w ślinie (tworzy się środowisko zasadowe). Po odjęciu jednego posiłku warzywno/owocowego w tygodniu jest już ok z jej zębami.

Aga - 21 Lipiec 2009, 18:08

A jak odpowiednio dobrać podawane proporcje żarcia dla 30kg psa ?
Bo mój strasznie tyje,ma obecnie zwyczajną dawkę ruchu a nie daję mu jakoś przesadnie dużo :P Powiedzmy w dzień pochrupie ze 4 kurze łapki i na kolacje dostaje dwa małe podziabane korpusy ;D

Arcana - 21 Lipiec 2009, 18:31

Aga napisał/a:
A jak odpowiednio dobrać podawane proporcje żarcia dla 30kg psa ?

Jeśli przyjąć, że pies ma zwyczajną dawkę ruchu, to powinien dostać te 2 % masy ciała czyli dla 30kg psa to będzie ok. 60 dkg dziennie. Jeśli pies tyje, można spokojnie zejść nawet do 1% masy ciała, albo wyeliminować to, co ewentualnie może być najbardziej tuczące. Niektórzy w takich przypadkach podają o jeden posiłek więcej tygodniowo z warzyw (bez owoców i marchwi, bo te niestety są też tuczące ;) ), poza tym szpik z kości jest wtedy niewskazany. Moja suka przy wadze ok. 29-30 kg dostaje nawet więcej niż te 2% i bardzo ładnie mi idzie. Może z wiekiem to się zmieni, ale na razie ma świetną przemianę materii widocznie ;)

Aga - 21 Lipiec 2009, 22:18

Mój pies generalnie ma ogromną dawkę ruchu - jak nie rower,to bieganie to agility czy coś tam ale przez to że jest okropnie gorąco siedzimy w domu,potem nam się nie chce a on żre i żre,trochę pobiega na spacerach ale te 30minut nie starczy żeby coś to dało.Z racji tego że rower się zepsuł też nie mam go jak dobrze wybiegać ale myślę że to będzie kwestia ruchu - on bez problemu zjada te korpusy i patrzy na więcej.W ciągu dnia udało mu się zjeść 3 indycze szyjki z przerwami i jeszcze wlał w siebie duży kubek kefiru ;D
Arcana - 21 Lipiec 2009, 22:37

Aga napisał/a:
on bez problemu zjada te korpusy i patrzy na więcej.

Saga zawsze patrzy na więcej, jakbym jej dawała do oporu to na spacery bym ją musiała kulać :mrgreen:

Luska354 - 21 Lipiec 2009, 23:12

Ej to może ja daję za dużo... :?: Bo moje to jakoś wgl ;) A przy Ayli to już w ogóle minimalne dawki są a małpa i tak zostawia, i połowy nie je. :roll:
Arcana - 22 Lipiec 2009, 13:17

Luska354, a Ty karmisz psy BARF-em?
Luska354 - 22 Lipiec 2009, 13:29

Tak. :>
Arcana - 22 Lipiec 2009, 13:34

Myślałam, że suchą jedzą ;) Każdy pies jest inny i nie ma co zamykać się w jakichś schematach, tylko trzeba psa obserwować i dostosowywać dawkę jedzenia do jego potrzeb indywidualnych. Czy pies dostaje za dużo to widać po jego kondycji i ewentualnym nadmiernym tłuszczyku ;)
Tilia - 22 Lipiec 2009, 13:50

Aga, a czy to nie jest tak, że drób, a zwłaszcza kurczak jest mocno tuczący? kurczaki są tłuste, może daj mniej drobiu a więcej czegoś innego?


acha, muszę Wam powiedzieć, że ostatnio po kurzych skrzydełkach Szczota zrobiła kupkę z krwią :? poza tym nic jej nie było, temperatura w normie, energia i nastrój też
już nie daję skrzydełek

Arcana - 22 Lipiec 2009, 14:02

Tilia napisał/a:
a czy to nie jest tak, że drób, a zwłaszcza kurczak jest mocno tuczący? kurczaki są tłuste, może daj mniej drobiu a więcej czegoś innego?

Mnie z kolei wydawało się, że kurczaki są akurat dość chude, przynajmniej jeśli chodzi o czyste mięso, bo wraz z kośćmi to już będzie inny bilans. To zależy co się podaje, jakie części kurczaka. Na pewno korpusy są najbardziej tłuste, ale też wszystkie kości szpikowe (nie tylko z drobiu). Generalnie wydawało mi się, że drób jest stosunkowo dobry dla psa. Chudsza jest na pewno dziczyzna, króliki, nutrie, jagnięcina, konina tylko, że i dostęp do tych mięs czasem dość trudny...

Aga - 23 Lipiec 2009, 11:43

I ja właśnie nie widzę przez to sensu BARFować bo nie mam możliwości kupić mu żadnej koniny,jagnięciny,dziczyzny czy królika[królika to sobie sam może upolować na obiad :P ]
więc je tylko wołowinę i kurczaki,łapki kurze,korpusy i idycze golonki,szyjki i łapki,czasem dostanie i żeberka cielęce to cały dzień obgryza i ogon,kręgosłup,dlatego mimo to ojciec sypie mu suche do miski wieczorem :P

Arcana - 23 Lipiec 2009, 17:32

Aga napisał/a:
I ja właśnie nie widzę przez to sensu BARFować bo nie mam możliwości kupić mu żadnej koniny,jagnięciny,dziczyzny czy królika

Moja suka je kurczaka, indyka, cielęcinę, wołowinę, rybę czasem coś z wieprzowiny. Od święta dostanie coś ekstra: gęś, kaczkę czasem coś innego. Także też bez specjalnych rarytasów i nie narzeka ;) Podobno w zupełności wystarcza oparcie się na trzech różnych gatunkach mięs.

Gość - 3 Październik 2009, 20:04

Od paru miesiecy karmie moje psy ( 7letni wykastrowany labrador i 6letni kundel ) surowizna i jestem naprawde zadowolona,ze sie na to zdecydowlalam.Zawsze uwazalam,ze sztuczna karma,wszystko jedno - sucha czy mokra, to nic dobrego, bo tym firmom chodzi tylko o pieniadze,a nie o zwierzaki.Do niedawna gotowalam moim psiakom,ale to nie bylo to.Teraz widac po nich,ze sa zdrowe i przede wszystkim zadowolone z zycia,a jedzenie jest prawdziwa przyjemnoscia,a nie tylko zaspokajaniem glodu.
Przgotowanie jedzenia nie wymaga ani zbyt duzo czasu,ani apecjalnych umiejetnosci. Bardzo przydatny jest natomiast dobry mikser i troche pomyslunku.

Tilia - 3 Grudzień 2009, 09:59

Już dawno nie dawałam całych solidnych kości... tylko kostki mrożone mielone Primex, czy jakieś mniejsze kostki ewentualnie od czasu do czasu. Dziś w nocy znajoma przywiozła psicom niespodziankę- bok cielęcia, cały kawał żeber z mięchem! No i ciekawa jestem jak psy zareagują jak na obiad dostana gnaty- "na dwoje babka wróżyła", albo będą się wcinać ze smakiem, albo zakopią w kanapę :shock: Muszą to kurcze szybko zjeść, coby mi się lodówka nie zaśmierdła :P
an1a - 3 Grudzień 2009, 11:28

Tilia, to Ci Nerusia podrzucę ;D
Tilia - 3 Grudzień 2009, 11:54

ok!! :mrgreen: jak nie zjedzą- będę rozdawać... kundliszcze moje zje na pewno, ale ona nie powinna, bo łyka, z kolei Szczota tyle nie "przerobi"
Arcana - 3 Grudzień 2009, 21:48

Tilia, bardzo zazdroszczę. Moja suka jest pozbawiona cielęciny od jakichś 2 miesięcy, bo nie możemy nic sensownego dostać :x
Tilia - 6 Styczeń 2010, 23:11

no to barfujemy na całego ;) jestem bardzo dumna z moich "dzikich bestii", bo zjadły dziś duże surowe korpusy z kury. Szczególnie zaskoczyła mnie Druśka, która do tej pory surowym drobiem pluła, no czasem ewentualnie szyjka indycza, lubiła tylko mrożone kostki drobiowe Primexu- a tu proszę, korpusy zjadła ze smakiem :) Szczotka zawsze wciąga surowiznę, każdą, więc się nie zdziwiłam jej zapałem, natomiast Heśce szło zadziwiająco opornie, jakoś jej się ślizgało ;)

Guapa nie dostała, tylko trochę miesa, ona wszystko łyka bez gryzienia :( nie dla niej barfowanie...

jutro papka podrobowo-warzywna, ciekawa jestem jak będzie ;)

KW - 7 Styczeń 2010, 07:50

Tilia napisał/a:
lubiła tylko mrożone kostki drobiowe Primexu-

Tilia w jakich proporcjach dawałaś mięso i karmę? pół na pół? Bo jak kiedyś przeczytałam karmiłaś i karmą i mięchem. U nas (w końcu) pojawiły się te kostki i oczywiscie zakupiłam kudłtkowi, ale po prostu mieszam to z karmą. Zastanawiam się też czy nie przejsc z nim na 2 posiłki, tylko czy wtedy zrobić jeden suchy i jeden mięsny czy 2 mieszne?

Tilia - 7 Styczeń 2010, 09:47

Jeśli pytasz o suchą karmę, to nie mieszam jej z mięsem, albo dawałam w jednym posiłku suche albo mięso. Moje jedzą dwa lub trzy razy dziennie, jak dawałam suche, to zazwyczaj był to jeden posiłek suchego i jeden lub dwa czegoś innego (mięso, sery itd). Ale czasem, zwłaszcza w lecie kilka dni pod rząd jadły suche (no, poza Heśką...), a czasem kilka dni w ogóle bez suchego.

Do tych kostek dodawałam czasem ryż lub makaron w niewielkiej ilości, albo surowe płatki owsiane, ale zazwyczaj rozciapciane warzywa czy owoce i koniecznie olej (najczęściej z pestek lub rybny). Na początku Druśce dodawałam też trochę mięsa, żeby "rozcieńczyć" te kości, po których troszkę sie jednak zapychała. Potem organizm się przyzwyczaił.


Acha, dzis rano powtórka z rozrywki - korpusy- tym razem Druśka powiedziała "bleeee" i część jej porcji pochłonęła Szczotka. Hesia natomiast zjadła , o dziwo, ze smakiem.

Arcana - 7 Styczeń 2010, 13:49

KW napisał/a:
tylko czy wtedy zrobić jeden suchy i jeden mięsny czy 2 mieszne?

Moim zdaniem zdecydowanie lepiej rozdzielić posiłki z suchej karmy i surowego/gotowanego mięsa.

A tak w kwestii mieszanek Primexu mam pytanie do osób, które miały z nimi styczność: czy na opakowaniu jest podany dokładny skład (chodzi mi głównie o proporcje pomiędzy zawartymi w nich kośćmi a mięsem)?

KW - 7 Styczeń 2010, 14:26

Tilia napisał/a:
i koniecznie olej (najczęściej z pestek lub rybny

Może to być coś takiego jak Yumega dog?

Tilia - 7 Styczeń 2010, 14:37

arcana, nie pamietam , przyznaję... teraz niedługo będę kupowała to sprawdzę, na pewno w różnych karmach mają zdecydowanie rózne proporcje

KW nie wiem co to za specyfik, ja daję różne oleje jakie mam pod ręka, najczęściej z pestek (używam go w kuchni najwięcej), albo z łososia (kupuję psom)

ale specem od BARFowania na naszym forum jest Arcana, jej pytaj :) ja sie dopiero uczę (powoooli)

KW - 7 Styczeń 2010, 14:53

Alez oczywiście będe wdzięczna również za podpowiedz arcany co do tego oleju ;) To jest olej ze złotego lnu i ogórecznika, dodaję go normalnie do karmy. Najwyżej ten będę dawała dalej do suchej a do kostek olej z pestek, chociaż może przesadzam i nie ma tu aż takiej różnicy- po prostu jak ten mi się skończy to zmienie na inny itd. ;)
Tilia - 7 Styczeń 2010, 15:01

z tego co czytałam warto zmieniać oleje i podawać różne :)
ja teraz kupię lniany

oj ciężka sprawa ten cały BARF, im więcej czytam tym mniej wiem :oops:

Arcana - 7 Styczeń 2010, 17:15

U nas "na etacie" jest głównie olej lniany - jakoś tak najwięcej BARF-iarzy go stosowało jak się dopiero przyglądałam tej diecie i tak mi zostało. Podobno właśnie lniany albo konopny jest najbardziej wskazany dla psów. Niektórzy podają też olej z wątroby dorsza i różne oleje tłoczone na zimno (arachidowy, z orzechów włoskich, sezamowy). Niektóre dość często uczulają - podobno konopny i arachidowy zwłaszcza. BARF-ujący malamuciarze (w większości z USA, z którymi mam kontakt przez listę dyskusyjną) używają tłuszczu foczego, ale u nas to na prawdę problem, żeby go dostać (zdaje się, że tylko w formie preparatu Focard, którego w aptece nie mogłam dostać).
Obecnie stosujemy chwilowo olej słonecznikowy, bo u nas w Leclercu chyba tylko my kupujemy olej lniany i jak wykupiłam ostatnią buteleczkę to jeszcze nie mieli dostawy :P

KW - 8 Styczeń 2010, 15:23

arcana81 napisał/a:
czy na opakowaniu jest podany dokładny skład (chodzi mi głównie o proporcje pomiędzy zawartymi w nich kośćmi a mięsem)?

Nie ma dokładnego składu , wymienione zostało tylko ogólnie czyli: mięso z indyka, rozdrobnione kości, warzywa, owoce, olej.

Tilia - 8 Styczeń 2010, 18:45

u nas wczoraj na obiad i dziś na śniadanie towarzystwo jadło papki warzywno- podrobowe

marchewka, sałata, natka pietruszki, jabłko, kefir, olej, wątróbki kurze... dziś dodatkowo całe jajka

hmm Drusia smakowało, kurduplom też, Hesi tak sobie raczej :roll:

natomiast dziś biedna obolała Drusia z ulgą zjadła puszkę zamiast korpusów :twisted: nie dałaby rady zjeść kości, bo nie może się nachylać, nawet jak leży to sprawia jej to problem :( cóż, mam nadzieję, że jutro- pojutrze jej przejdzie i wtedy nie odpuszczę, znów będzie tęsknić za "fast-foodem" :lol:

mineralna_ - 18 Marzec 2010, 18:45

moge dawać do papek warzywnych tran z wątroby dorsza?
zawiera witaminę A oraz D i nienasycone kwasy tłuszczowe omega 3
I ile razy w tygodniu ;)

Tilia - 19 Marzec 2010, 06:54

dawałam kiedyś tran jak jeszcze nie dawałam BARFa - bardzo zdrowy dodatek, oby tylko nie przedobrzyć (ale ile razy w tygodniu i jak dużo- niech się wypowiedzą kompetentni, ja wszystko daję "na wyczucie")

co do papek warzywnych- moje jedzą je z olejem z pestek lub olejem z łososia

Arcana - 19 Marzec 2010, 14:00

Tran jest dobry, ale jak wspomniała Tilia, można też z nim przesadzić, więc trzeba się trzymać zalecanej ilości. Sama nigdy nie stosowałam tranu dla suki, ale wiem, że inni Barfiarze dodają go chyba przeważnie w okresie jesienno-zimowym. Przeważnie jednak zamiast tranu podaje się olej z ciała ryby - jest bezpieczniejszy. Poza tym, jak już będziesz podawać ten tran, to koniecznie rób przerwy np. cztery tygodnie podajesz, a następne cztery tygodnie nie podajesz.
A w ogóle to jaki masz ten tran? Kapsułki, płynny? Wiem, że barfiarze dają swoim psom taką dawkę jaka jest zalecana ludziom.

mineralna_ - 19 Marzec 2010, 14:18

Tilia napisał/a:
moje jedzą je z olejem z pestek lub olejem z łososia

a gdzie taki można kupić?
chyba z f4d są oleje z jakiejś ryby ale ceny straszne.. ;)

Dałam 2 tabletki do papki z warzyw więc jakieś 2 razy w tygodniu bedzie dostawała razem z papką. (która jest podzielona na porcje ;) )

arcana81, kapsułki

arcana81 napisał/a:
Wiem, że barfiarze dają swoim psom taką dawkę jaka jest zalecana ludziom.

dawka zalecana ludziom to 2 razy dziennie po 2 kapsułki a mój pies jest o wiele mniejszy i ma mniejszą masę ciała od człowieka więc nie wydaje mi się dobrym rozwiązaniem zeby dawac jej te 4 kapsułki dziennie ;)

Tilia - 19 Marzec 2010, 14:39

mineralna, sprawdzę w domu jaka to firma, płaciłam coś koło 25 zł za chyba 0,5 l
mineralna_ - 19 Marzec 2010, 14:43

Tilia napisał/a:
mineralna, sprawdzę w domu jaka to firma, płaciłam coś koło 25 zł za chyba 0,5 l

dzięki ;) to czekam ;)

Tilia - 21 Marzec 2010, 09:28

zapomniałam napisać :oops:


Olej z łososia.
Producent: Pegasus DE - Meinersen
Dystrybutor: PPHU Ewenement ul Wiązowa 46, 53-119 Wrocław, biuro@ewenement.pl

mineralna_ - 21 Marzec 2010, 11:24

Tilia, dzięki ;)
Markandeya - 3 Kwiecień 2010, 02:38

Ja mam takie pytanie kolejne z "późnonocnych" :P Co w przypadku sporzywania surowego mięsa z potencjalnym zatruciem pasożytami które mogą w tym mięsie być... Nie pamiętam teraz jak się ten pasożyt nazywa - chyba włośnica, który siedzi w wołowinie a potem może się rozwijać w mięśniach psa O_o. Czy to może tylko mit ? No i co chociażby z podstawowym tasiemcem (on też się chyba rozwija - larwa - w mięśniach roślinożerców).
Tilia - 3 Kwiecień 2010, 07:46

masz na myśli włośna i bąblowca? mięso sprzedawane jako "dla ludzi" tzn ze sklepów czy bazarów (sprawdzonych) jest tak dokładnie badane, że praktycznie nie ma ryzyka zakażenia pasożytami- ja jestem panikara, a przeczytałam co się dało i tego akurat się nie obawiam

bardziej trzeba uważać na surową wieprzowinę, zwłaszcza na surowe podroby wieprzowe, bo wieprzowina w Polsce nie jest badana pod kątem śmiertelnej dla psów wścieklizny rzekomej (a świnie mogą przechodzić ją bezobjawowo)- ale kości mięsne są bezpieczne, bo jeśli już to zawierają za mało wirusów aby były niebezpieczne dla psa, praktycznie tylko podroby niosą ryzyko
choć szczerze mówiąc i tak jest to tak mało spotykana choroba, że ryzyko jest na prawdę minimalne

Arcana - 3 Kwiecień 2010, 17:55

Teoretycznie istnieje ryzyko zarażenia się psa różnym "paskudem", ale w praktyce nie słyszałam żeby ktoś karmiący psa surowizną miał takie problemy. Moja suka jest od dwóch lat na BARF-ie i nawet zwykłej glisty ani tasiemca nie złapała. Generalnie największe niebezpieczeństwo statystycznie stwarza mięso z dziczyzny i oczywiście wszelkie mięsa pochodzące z niepewnego źródła. Ja sama początkowo nie dawałam wieprzowiny, ale mniej więcej od pół roku też daję suce regularnie, bo tak jak wspomniała Tilia, mięsne kości są bezpieczne. Poza tym w Polsce też już jest bodajże od 2008 roku stopniowo wdrażany program zwalczania choroby Aujeszky'ego (tzw. wścieklizna rzekoma).
Markandeya - 9 Kwiecień 2010, 01:06

Zastanawiałem się jak to jest z tą dawką dzienną w BARF'ie. Tutaj ktoś pisał, że 2% masy psa (aktualnej tak ?). Zważyłem sobie ostatnio ogon wołowy i szponder i to jakoś tak mało wizualnie wyglądało, a wyszła mi dzienna dawka.

Gdzieś też wyczytałem, że szczeniak powinien dostawać 5% masy ciała, ale jednocześnie nie pisało do którego miesiąca :( . Z drugiej strony inaczej to chyba wygląda w rasach psów olbrzymich, która rozwijają się nawet do 24 miesiąca życia (nie pamiętam źródła ale tak gdzieś wyczytałem)

Czy macie jakąś stronę na której byłoby to jakoś ładnie opisane? Skąd wiedzieć jak zbilansować posiłek pod względem równowagi wapniowo-fosforowej oraz innych witamin i mikroelementów.

Tilia - 9 Kwiecień 2010, 06:48

To wszystko jest dość płynne. Są psy, które dostają 1% lub niewiele wiecej (zwłaszcza w okresie małego wysiłku)- jedna z moich suk (dorosła, minimalne spacery ze względów zdrowotnych) teraz dostaje takie minimalne porcje, choć ja szczerze mówiąc nic nie ważę, daję "na oko"- i w zależności od potrzeb konkretnego psa (skłonności do tycia, wiek, ilość ruchu). Z kolei młoda jak rosła to potrafiła jeść w trzech porcjach w sumie ponad 1,5 kg dziennie plus smakołyki na wagę ponad 30 do ok 37 kg (teraz tak mniej więcej waży, ma 19 mies.). Stopniowo jej zmniejszałam bo i apetyt jej sie zmniejszał. Sama się jakoś tak regulowała. Nie dodawałam jej do BARFa witamin i minerałów poza dodatkami na stawy (okresowo).
darek1947 - 9 Kwiecień 2010, 10:36

BARF em zywie swoja akitke od 1,5 roku,zero problemow z przewodem pokarmowym, Kupki sa takiej wielkosci jak bym mial sznaucera miniature a nie akite,jest to caly czas pod kontrola bo akity maja to do siebie/ potwierdzone przez innych wlascicieli akit/ ze zalatwiaja swoje twarde potrzeby w okreslonym miejscu dzialki.Tak na marginesie z nudow robilem fotografie dnia suki na dzialce/ studenci uczelni rolniczych wiedza co to jest. Znajac wymiary swojej dzialki robilem zapis ile metrow suka pokonuje w ciagu dnia ,przez trzy tygodnie po godzinie dziennie o roznych porach, wyszlo mi ze moje suczysko w ciagu dnia pokonuje od 6 do 9 km plus 1,5 godzinny spacer na ktorym trudno okreslic ile zrobi km.
A teraz czym zywie raz w tygodniu niedziele na targowisku kupuje , serca wolowe , przelyki wolowe ,nerki , udka drobiowe czasami cale kurczaki ,ogony sa to produkty albo surowe albo wedzone wydaje srednio na tygodniowa porcje okolo 8 zlotych,/ jest u nas 3 trzech takich dostawcow handlujacych takimi karmami , sporadyczn kupuje mielone wolowe w kostkach /raz w tygodniu w piatki na targowisku w budce z miesem kupuje kosci cielece lub wolowe jest to od 1,8 do 2, 5 kg place za to 4 do 5 zlPrzechowuje to w zamrazarce i jesli nie zapomne to wieczorem wyjmuje dzienna porcje i rano daje suce , a jesli zapomne to tez daje rano prosto z zamrazarki nawet woli takie. Wode do picia ma z dodatkiem rozpuszczonego canvitu,kosci dostaje w piatek i nic poza tym jak nie zje to zakopie i zje jak sie troche uszlachetnia .
Zjada ponadto wszystko to co zostaje nie zjedzone przez domownikow w tym podsuszony chleb, surowe warzywa i owoce Na wszelki wypadek wieczorem dostaje do miski garsc suchej karmy nie zje to na polke i na nastepny dzien .Zjada okolo 2 kg na miesiac

Arcana - 9 Kwiecień 2010, 12:53

Markandeya napisał/a:
Gdzieś też wyczytałem, że szczeniak powinien dostawać 5% masy ciała, ale jednocześnie nie pisało do którego miesiąca

To wszystko jest dość płynne, a szczeniak może dostawać nawet do 10% masy ciała o ile przy tej ilości nie tyje nadmiernie. Jeśli jest to rasa długo rosnąca (jak np. berneńczyk) to dawkę redukujemy później, ale jednocześnie dbamy o to, by waga była prawidłowa, aby nie obciążać rozwijającego się układu kostnego. Pożywienie szczeniaka powinno być treściwe, a nie koniecznie obfite objętościowo (taki ogon wołowy ma na pewno świetny bilans wapniowo-fosforowy i stanowi bardzo dobry, pełnowartościowy posiłek).
Markandeya napisał/a:
Skąd wiedzieć jak zbilansować posiłek pod względem równowagi wapniowo-fosforowej oraz innych witamin i mikroelementów.

BARF w zasadzie jest dietą w sporej mierze "intuicyjną", wiele rzeczy trudno dokładnie zmierzyć, zbadać i stwierdzić ile czego pies dostaje. Wychodzę z założenia, że jeżeli podaje się pokarmy surowe dość zróżnicowane (kości z mięsem, podroby, owoce i warzywa, nabiał i dodatki typu oleje) i zachowuje się pomiędzy nimi wskazane proporcje, to trudno zaburzyć właściwą równowagę witaminowo-minerałową.

struś - 27 Kwiecień 2010, 14:16

Odświeżę wątek. Można powiedzieć, że mój szczeniak wychował się na BARFie. Od 4 miesiąca życia dostaje mięcho. Przed wymianą zębów dostawał samo mięso, ale kości też już próbował jeść plus oczywiście jogurty itp. Teraz jesteśmy na pół-BARFie, przez większość tygodnia dostaje mięso, a 1-2 razy w tygodniu karmę i naprawdę dobrze wygląda, ma energię i robi małe koopy. Nie ma co sztywno trzymać się wyznaczonych dawek. Tak jak już wcześniej było napisane zdajmy się na intuicję, poza tym pies nie zawsze ma ochotę zjeść całej porcji np. mój co jakiś czas robi sobie głodówki, albo w ogóle nie chce patrzeć na mięso przez kilka dni i po prostu je wtedy suche. Ogólnie polecam tą dietę wszystkim, mój niejadek bardzo chętnie wcina surowe i dobrze się trzyma :)
Lantash - 20 Wrzesień 2010, 21:20

Moje pudliszcze od zawsze na częściowym barfie, obecnie je pół na pół mrożonki - mielone kostno mięsne a wieczorem karma. Nie miał w całej karierze ani wzrostowych sensacji, krzywych łap, nic. Raz na jakiś czas je surowe korpusy, co by zęby wyczyścić, bo jak jadł na codzień to srrrrachuchny się zdarzały. A na kostkach mrozonych nic takiego. Czasem warzywa dodam do mięsa ale w karmie ma dodatki, więc z tym nie szaleję, a on warzywa owszem, ale od pani z talerza preferuje. Są dni, że je samo suche, żeby sie przypadkiem nie przyzwyczaił, że tylko mniam mniam surowe, sierść ma boską, pięknie się rozwija (boć to przecie dziecie jeszcze), kupoliny ładne i łatwozbieralne.
Tilia - 2 Luty 2011, 08:38

Zgdnie z tytułem- mniam mniam, DOBRE żywienie :mrgreen: :mrgreen:

Hesi skarbeńki. WSZYSTKIE jej :twisted:




KW - 2 Luty 2011, 09:05

Ha ha ale uczta ! :D
Tilia - 2 Luty 2011, 13:40

Oj tak, takie świeżutkie gnatki z mięsem mniam mniam :mrgreen:

Arcana (a może ktoś inny też?) - co najlepiej dawać psom z indyka? ostatnio ostatecznie zrezygnowałam z dawania szyjek, z resztą psy i tak ich jakoś nie chciały (duże, a Szczotka tylko ogryza, dla niej za twarde są te kostki niestety). W ogóle coś mi marudzą na surowy drób. Niedy nie dawałam surowych korpusów indyczych, jakoś nie mam do tego akurat elementu przekonania. Chyba niesłusznie, może spróbować te korpusy?...

Arcana - 2 Luty 2011, 14:00

O rany, ale zazdrościmy, moje psy właśnie nie mają prawie nic do jedzenia (tylko kurczak), w naszym mięsnym zmiany personalne ostatnio i nie wiem czy nam się świetne źródło mięcha nie urwało :evil: Normalnie od kilku dni nie mogę kupić nic ciekawego dla moich żarłoków...
A co do indyka, to dziwi mnie, że Twoje nie chcą szyjek, te kości moim zdaniem nie są takie straszne, wydają się miększe niż z korpusu. Moje wcinają głównie korpusy (bo najtańsze), szyjki dostają czasem jak są w promocji :P Poza tymi elementami wszystko inne wydaje mi się jeszcze gorsze (twardsze?), np. skrzydła daje bardzo rzadko. A może spróbować jakieś inne ptactwo np. kaczkę? Z tym różnie bywa, bo np. moja Saga kaczki raczej nie lubi, za to Lumi wcinał ostatnio korpus z kaczki bardzo chętnie.

zaria - 2 Luty 2011, 14:12

Tilia, Jestes potworem! Moja suka juz tak dawno ogonka nie dostala, bo u mnie utrafic, to jest nie lada problem :/ , a Ty takie wspanialosci pokazujesz!
Co do indyka, to moja sucz tylko szyjkę zna i chwali sobie. I pomimo swoich mikrych gabarytow radzi sobie z szyjka "do zera" - zostawiam jej rano, a jak wracam z pracy, to po szyjce ani sladu. :roll:

Arcana - 2 Luty 2011, 14:20

Tilia, a może dawałaś szyjki z indora (są faktycznie duże i "grubokościste"), bo dużo drobniejsze są z indyczki?
Tilia - 2 Luty 2011, 16:25

Oj chyba niejasno się wyraziłam :oops: Te moje szare damy nie dlatego nie chcą szyjek że twarde- wołowe ogony jedzą na ten przykład chętnie- tylko w ogóle "smaka" na drób surowy straciły. Nawet korpusów kurzych nie za bardzo chcą jeść... To dla kurduplastej Szczoty kości indycze z szyi trochę twarde są (ale ona się nie poddaje łatwo :twisted: ). Pomyślałam o tych indyczych korpusach że to coś nowego... sama nie wiem. Heśka jedyne co z drobiu to łapki, Druśka łapkami gardzi. Mrożone Primexy drobiowe jedzą jeśli już. Kaczka... może rozejrzę się faktycznie za kaczką. Ale to chyba droższa impreza.

Zaria, ja też na ogony polowałam, ale ostatnio zamówiłam większą ilość i umówiłam się z panem w sklepiku że zamawiam jednego dnia (np dwa-trzy ogony i parę gnatów) a na drugi dzień czekają na mnie do odbioru :) Część jedzą część idzie do lodówy/za okno, część do zamrażarki.

A jeszcze co do szyjek to Flaire z terierkowa mnie trochę nastraszyła przypadkami zaczepienia się indyczych kręgów w psim przełyku. Historię psa opisała na forum, poszukam i potem tu wkleję.

Arcana - 2 Luty 2011, 21:13

Tilia napisał/a:
w ogóle "smaka" na drób surowy straciły. Nawet korpusów kurzych nie za bardzo chcą jeść.

Jeśli smak im nie odpowiada, to pewnie i korpusów by nie jadły.
Tilia napisał/a:
Kaczka... może rozejrzę się faktycznie za kaczką. Ale to chyba droższa impreza.

Korpusy z kaczki kupowałam z rok temu w Auchan i były jakoś w granicach 5 zł/kg i nawet skrzydełka z tejże raz kupiłam w podobnej cenie. Podobnie korpusy i szyjki z gęsi bywały. Ostatnio w Makro dostałam korpusy z kaczki za 3,5zł/kg i mam nadzieję, że jutro też dostanę w tej cenie. No ale z cenami mięsa to jest bardzo różnie, ja np. za nogi wieprzowe w większym sklepie (Leclerc) muszę płacić 3,99/kg, a ostatnio w małym mięsnym kupiłam za... 80 groszy/kg. Wszystko zależy gdzie się kupuje i w Warszawie z tego co się zorientowałam też jest droższe mięcho niż u nas.
A tak z ciekawostek, to ostatnio w Makro widziałam tuszki z gołębi i się zastanawiałam czy nie kupić (cena gdzieś ok. 10zł/kg), ale jednak się nie skusiłam

zaria - 2 Luty 2011, 21:16

A powiedzcie mi jak to jest z ta wieprzowina? Wy dajecie swoim? Ja troche mam obawy przed ta rzekoma wscieklizna, i chyba sie nie zdecyduje... Ale czasem jak patrze jak kosci wieprzowe sa latwo dostepne i jakie idealne rozmiarowo bylyby dla mojego malucha, to mam pokuse sie zlamac i pozwolic jej poznac smak swinki. Jak to u Was?
Arcana - 2 Luty 2011, 21:56

Więc ja powiem tak - ja swoim psom daję wieprzowe kości mięsne (czyli karkowe, schabowe, ogony, czasem nogi). Jak byłam na praktykach to razem z wetem studiowaliśmy pod tym kątem wiele mądrych książek, bo zaczęłam z nim o tym dyskusję i wszędzie stało, że ryzykowne jest podawanie podrobów wieprzowych, to one są najczęstszym źródłem zakażenia psów chorobą Aujeszky'ego. Wszędzie też było napisane, że możliwość zarażenia się przez surowe mięso jest znikoma. W Polsce obecnie jest już wdrażany system zwalczania tej choroby (nie wiem dokładnie na jakim jest to etapie i ile z polskiego pogłowia świń już przebadano), w każdym razie coś się zaczyna dziać w tej materii. Generalnie nie słyszałam o przypadku zachorowania wśród psów na BARF-ie jedzących wieprzowinę, ale jakieś tam minimalne ryzyko jednak istnieje dlatego ja nikogo nie namawiam - niech każdy rozsądzi według siebie ;)
Natomiast inna sprawa jest taka, że wiele psów ma po kościach wieprzowych problemy żołądkowo-jelitowe różnego rodzaju. W ogóle ja np. odradzam kości długie wieprzowe (takie z "kulkami"), bo niby fajnie wyglądają i teoretycznie nadają się na gryzaki jak cielęce, ale wieprzowe są jednak dużo twardsze i trudniej strawne. To jednak sprawa osobnicza. U nas, jak pisałam kości np. schabowe z mięsem są na porządku dziennym i moje psy nie mają po nich żadnych problemów.

zaria - 2 Luty 2011, 22:19

arcana81 napisał/a:
odradzam kości długie wieprzowe (takie z "kulkami"),
No wlasnie o nich glownie myslalam. Ale jak mowisz, ze twardsze niz wolowe, to nie bede probowac nawet. No i chyba jednak Aujeszky by mi sie po nocach snil jakbym suce dala cos wieprzowego. Nawet do tych wedzonych uszu mam opory i wyobraznia podsuwa mi koszmarne obrazy. Ale z tym to juz chyba do psychologa powinnam pojsc ;) , bo wiem, ze to nie jest zdrowe. No ale jeszcze na te uszy jakos sie przekonam, na mieso chyba sie nie szkusze. Szczegolnie, ze sucz kosci dostaje jako zabawko-frykaski, a nie jako normalne pozywienie.
Tilia - 2 Luty 2011, 23:16

Te gołębie interesujące. Kaczki z resztą też, muszę się do jakiegoś większego sklepu wybrać. Arcana, a jak jest z kwestią mrożenia? Ja jak czytam Zarię to czasem mam wrażenie jakbym to ja pisała ;) No i grzebię od dawna w necie i nie znalazłam wiarygodnych i konkretnych informacji- po jakim czasie wirus ginie w temp ok -22 C?? Ja mam do tego stopnia na tym punkcie "nietego" że czasm kupując gdzieś na bazarze czy w sklepie np serducho obawiam się czy aby na pewno wołowe... taka przemrażanie w dużym stopniu ułatwiłoby sprawę! Nawet miesiąc czy dwa, byłabym spokojna że serwuję mięcho bez ryzyka.
zaria - 3 Luty 2011, 00:06

Tilia napisał/a:
a jak czytam Zarię to czasem mam wrażenie jakbym to ja pisała ;)

He, he, milo mi :) A konkretnie to co? Tez masz schize, ze Ci suki do wedzonego ucha pozdychaja?

Tilia - 3 Luty 2011, 07:35

No, może co do wędzonego ucha niekoniecznie (bo one nie za bardzo je lubią więc nie mam dylematu czy kupować), ale poza tym mam mocne opory przed wieprzowiną mimo że ryzyko jest praktycznie prawie równe zeru. Tak mocne, że aż chyba z lekka nienormalne niestety. Przecież w ubojniach/transporcie/sklepach nie używa się osobnych noży, tasaków, pieńków do rozbioru i porcjowania mięsa. Wiem że wirus sam jeden czy kilka nie zakazi, trzeba "przyjąć" go dużą ilość żeby się zarazić (co dotyczy każdej choroby), ale... No, ale to już problem mój, nie mięsa ;) Acha no i wolę kupować podroby drobiowe nie wołowe, bo sama nie rozróżnię czy to na pewno nerka wiłowa/cielęca czy wieprzowa. Na jakiś kurs anatomii zwierząt gospodarczych powinnam iść. Albo sama zacząć hodować.

A poza tym zauważyłam że zgadzam się z Tobą w wielu innych kwestiach, pozażywieniowych. 8-)

zaria - 3 Luty 2011, 09:59

Tilia napisał/a:
Przecież w ubojniach/transporcie/sklepach nie używa się osobnych noży, tasaków, pieńków do rozbioru i porcjowania mięsa.
O raju! Siostro w szalenstwie! Wyrazilas cos do czego sie sama glosno balam przyznac, ale mialam wiele wizji jak to "zakazony" tasak po pokrojeniu morderczej swini sluzy do pokrojenia wolowych zeberek, ktore ja potem kupuje. Wprawdzie moja obsesja prowadzi do tego, ze kazde kostki przemrazam przed podaniem suce, to i tak mam irracjonalne lęki. Milo, ze nie jestem z tym sama, bo juz naprawde zastanawialam sie, czy to nie kwalifikuje sie do leczenia. W naplywie zdrowego rozsadku stwierdzam, ze jesli mialabym taki traf, zeby na tym powiedzmy tasaku sie to przenioslo na akurat te kostki, ktore ja kupie, to znaczy, ze mam reke do niemozliwego, wiec wygrana w totka juz jest w mojej kieszeni ;)

A uszy wedzone to sucz tez lubi, ale dostaje niezbyt czesto, bo ja i tak mam opory :oops: Ale racjonalizuje sobie, ze tam sama skora prawie, miesni nie ma wlasciwie, wiec gdzie ten wirus by sie zagniezdzil? No i cala ta obrobka zeby to ucho bylo takie jakie jest, to tez chyba jest taka, ze zaraza, kora by to przezyla, to bylaby jakims kaskaderem chyba. Ale i tak zawsze z lekiem kupuje... :roll: Choc pocieszam sie, ze w sumie dobrze, ze mi sie wariactwo tak uskutecznia - zawsze moglam byc wariatka ubierajaca sunke w rozowe sukienusie, malujaca jej pazurki i naszaca ja w torebuni, coby sie sunieczka nie zmachala ;) (autentyk! mialam taka sasiadke kiedys! miala przecudna kundliczke, ktora wlasnie taki zywot wiodla. Aaaa i jeszcze siusiala do kuwety, bo na dworze to brudno i zarazki, wiec nie mozna tam pieska puszczac :roll: )

Tilia - 3 Luty 2011, 10:59

No tak, może nasze wariactwo łagodniejsze ;) Choć kurcze blade, mój terierek kurdupelek torbę transportową posiada, a wszystkie futra posiadaja już jakąś garderobę... nie sukienusie, ale może to początkowa faza?? :shock: ufff będę żyć- pazurki mają niemalowane...


Uszy i inne śmierdziele wędzone odpuszczamy 8-) doczytałam, że wirus ginie po 8 dniach w temp. pokojowej :pifpaf: Ale co do przemrażania surowizny, właśnie tu jest kwestia JAK DÂŁUGO. Bo ponoć w warunach zimowych w martwej tuszy (brr) może sobie tkwić i kilka miesięcy. Dlatego pytam o konkrety i temp zamrażarki (-22C).

Arcana, traktuj prosze nasze wywody z (lekkim chociaż) przymróżeniem oka ;)

zaria - 3 Luty 2011, 11:18

Tilia napisał/a:
torbę transportową posiada
rozowa? ;) A siusia do kuwetki, bo na dworze czaji sie ZUO?
Tilia napisał/a:
wszystkie futra posiadaja już jakąś garderobę
i ubierasz je w 30st upaly, zeby uroczo wygladaly? I maja cale komplety kapelutkow, bucikow, sukienusiek na rozne okazje, bluzeczek i koralikow? Jak nie, to nadrabiaj ;) I wszystkie w torebusi trzeba nosic! Bez wyjatkow. I nie ma ze boli. Inaczej nigdy nie bedziesz prawdziwie szalona posiadaczka suk. Aaa no i pazurki. Malowanie to priorytet! Jesli tego nie robisz, a ubierasz bo mrozy, czy inne prozaiczne powody, to juz jestes stracona. Juz nie bedziesz "fajna" :P



Tilia napisał/a:
doczytałam, że wirus ginie po 8 dniach w temp. pokojowej

oooo, to moze kostki tez tak potrzymam? bardziej aromatyczne sie zrobia ;)

Tilia napisał/a:
Ale co do przemrażania surowizny, właśnie tu jest kwestia JAK DÂŁUGO. Bo ponoć w warunach zimowych w martwej tuszy (brr) może sobie tkwić i kilka miesięcy. Dlatego pytam o konkrety i temp zamrażarki (-22C).
Wlasnie tez to kiedys rozwazalam. Ja mam taki zwykly maly zamrazalnik w lodowce, wiec szalu nie ma. Nie mam pojecia jaka tam jest T, ale pewnie wyzsza niz w takich zamrazarkach z prawdziwego zdarzenia. I faktycznie jesli kilka miesiecy sie dziad trzyma, to ten moj tydzien, czy dwa w domowym zamrazalniku moze go nie ruszyc. Chyba po prostu nie skusze sie na wieprzowine i juz. Skoro ja wegetarianka, to suka moze byc koszerna ;)
Tilia napisał/a:
Arcana, traktuj prosze nasze wywody z (lekkim chociaż) przymróżeniem oka ;)
O tak, litosci :mrgreen:
Arcana - 3 Luty 2011, 11:24

Tilia napisał/a:
No i grzebię od dawna w necie i nie znalazłam wiarygodnych i konkretnych informacji- po jakim czasie wirus ginie w temp ok -22 C??

Teraz w szkole przerabiamy choroby zakaźne ale do Aujeszky'ego jeszcze nie dotarliśmy. Natomiast jak sobie grzebię trochę w książkach weterynaryjnych, które mam w domu to znajduję takie info:
Cytat:
(..) W środowisku zewnętrznym zarazek przetrwać może w temperaturze 25 stopni C do 40 dni. Inaktywują go: temperatura powyżej 55 stopni C, 0,5% NaOH i wiele innych środków dezynfekcyjnych(...) U psów mających dostęp do zainfekowanych chlewni nie można wykluczyć zakażenia od świń drogą kontaktów bezpośrednich (aerogenne, ugryzienie). Jednak główna droga zakażenia psów to zjadanie poronionych płodów, łożysk lub surowych odpadów poubojowych (zwłaszcza krtani, mózgu, rdzenia kręgowego, płuc) pochodzących od zakażonych świń, także klinicznie zdrowych i poddanych normalnemu ubojowi. Natomiast surowe mięso wieprzowe rzadko jest źródłem zakażenia, gdyż w przebiegu tej infekcji sporadycznie dochodzi do wiremii, rzadko więc wirus znajduje się w mięśniach.
("Choroby zakaźne psów, T. Frymus, Wydawnictwo SI-MA, Warszawa 1999)

Inne źródło:
Cytat:
Wirus jest dość oporny na działanie czynników fizycznych, chemicznych i biologicznych. (...) W mięsie przechowywanym w -18 stopniach C ginie po 35-40 dniach. (...) Wirus jest mało stabilny w zakresie temperatur -18 do - 25 stopni C, natomiast jest bardzo stabilny w temperaturze - 65 stopni C. (...)
("Choroby zakaźne psów i kotów" Z. Gliński, K. Kostro, Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne, Warszawa 2005).
Pozostałe informacje w tej drugiej książce są identyczne jak w pierwszej, czyli najwięcej wirusa jest w krtani, płucach, rdzeniu kręgowym i mózgu, w mięsie występuje bardzo rzadko.

Tilia napisał/a:
bo sama nie rozróżnię czy to na pewno nerka wiłowa/cielęca czy wieprzowa.

Co do nerek konkretnie to sprawa jest akurat prosta: nerki wołowe są charakterystycznie pobrużdżone, składają się jakby z wielu małych części, jedna nerka wołowa waży co najmniej pół kilo (cielęca mniej, ale jest tak samo pobrużdżona):
ÂŹródło
Natomiast nerki wieprzowe są całkiem gładkie (pomijając fakt, że są dużo mniejsze, ważą mniej więcej ok. 200-300 gram jedna): ÂŹródło

Co do innych podrobów jest niestety trudniej, ale ja przeważnie zamawiam np. całe serce wołowe (ok. 2,5-3 kg) i wtedy nie mam wątpliwości. Najtrudniej jest z wątrobą, bo w całości ją trudno dostać i trudniej rozróżnić. Wołowa na pewno jest ciemniejsza i ma bardziej zbitą konsystencję, a poza tym jest przeważnie dużo tańsza, bo raczej jest za twarda i nikt jej nie chce kupować dla siebie ;)

Tilia - 3 Luty 2011, 11:37

Arcana, wreszcie konkrety!

Cytat:
W mięsie przechowywanym w -18 stopniach C ginie po 35-40 dniach.


to najważniejsze!! tego właśnie szukałam :mrgreen:
czyli dla mojego zdrowia psychicznego najlepiej jak sobie wszlekie niepewne elementy przemrożę przez miesiąc z kawałkiem w -18 uffff
mogłabyś mi przetłumaczyć na nasze zdanie

Cytat:
Wirus jest mało stabilny w zakresie temperatur -18 do - 25 stopni C, natomiast jest bardzo stabilny w temperaturze - 65 stopni C.
??



Arcana moja złota :serca: za te podrobowe porównania to masz ode mnie wielkie piwo- mam nadzieję kiedyś w realu! :piwko: bo temat mnie dręczy od dawna.

Zaria! Cholernica nie sika w kuwetkę, już prędzej z kuwetki wyjadłaby kocie hmm kupony :twisted: Co do reszty- temat interesujący, może go przeniesiemy działu z akcesoriami? bo działu ze zboczeniami właścicieli jeszcze nie mamy :twisted:

zaria - 3 Luty 2011, 11:56

arcana81 napisał/a:
Jednak główna droga zakażenia psów to zjadanie poronionych płodów, łożysk lub surowych odpadów poubojowych (zwłaszcza krtani, mózgu, rdzenia kręgowego, płuc) pochodzących od zakażonych świń, także klinicznie zdrowych i poddanych normalnemu ubojowi. Natomiast surowe mięso wieprzowe rzadko jest źródłem zakażenia, gdyż w przebiegu tej infekcji sporadycznie dochodzi do wiremii, rzadko więc wirus znajduje się w mięśniach.
Dobra, czyli te wedzone uszy wygladaja juz na zupelnie bezpieczne.

I przylaczam sie do prosby poprzedniczki o wyjasnienie o co chodzi z ta "stabilnoscia wirusa".

Na zadne nerki i inne watroby to sie jednak nie skusze, ale np zakup takiej swinskiej nogi, zeby sobie suka wymemlala, to w takim wypadku jest zupelnie bezpieczny? Dobra, zakladam, ze ja przemroze. Hmmm, jak dowiedziec sie ile stopni ma taka zamrazarka w lodowce? Cos wymysle.

Tilia napisał/a:
o do reszty- temat interesujący, może go przeniesiemy działu z akcesoriami? bo działu ze zboczeniami właścicieli jeszcze nie mamy
Moze czas stworzyc ;) Moze jak sie ujawnimy, to wyjdzie ze nie jestesmy jedynymi szalonymi w tym gronie i kazdy ma jakiegos mola co go szmola :mrgreen:
Arcana - 3 Luty 2011, 12:18

Tilia napisał/a:
mogłabyś mi przetłumaczyć na nasze zdanie

Cytat:
Wirus jest mało stabilny w zakresie temperatur -18 do - 25 stopni C, natomiast jest bardzo stabilny w temperaturze - 65 stopni C.
??

Ja to rozumiem tak, że stabilność wirusa oznacza, że ma małą zdolność do mutowania, ale powiem szczerze, że nie jestem pewna, postaram się upewnić.

Agnes B. - 7 Luty 2011, 03:38

O chorobie Auyeszkiego nie trzeba było wertować stosu książek ;) Program dotyczący tej choroby został wdrożony już jakiś czas temu i ma się ku końcowi. Jednocześnie zostaje potwierdzone, że chlewnie towarowe a tym bardziej hodowlane, trzody chlewnej są wolne od choroby Auyeszki. Jeśli do końca tego roku, o ile się nie mylę, nie zostanie odnotowany żaden przypadek wścieklizny rzekomej u świń, Polska zostanie krajem wolnym i granice dla żywca zostaną otwarte. Jednocześnie w chwili obecnej, każdy obrót czy to żywcem czy mięsem w kraju uzależniony jest od świadectwa zdrowia wystawianego przez weterynarza. Sprawa wygląda w miarę prosto - jeśli nie kupujemy mięsa wieprzowego lub wyrobów z tegoż od wujka Gienka to mamy mięso wolne od tego wirusa. ÂŻaden zakład ubojowy nie przyjmie żywca bez świadectwa a żaden producent żywca nie kupi i nie sprzeda świni bez tego świadectwa.

Dla mimo to panikujących - mrożenie mięsa przez 30 dni wybija wirusa ;)


Co do twardości kości. Drobiowe kości twarde być nie mogą, ponieważ są w ogromnej mierze... pneumatyczne.

I odradzałabym karmienie tylko drobiem. A na pewno nie jednymi "wyrębami" drobiu. Urozmaicajcie BARFa, jeśli nie chcecie zaszkodzić, wołowina, dziczyzna, ryby, podroby wszelakie ;)

Tilia - 7 Luty 2011, 07:27

Ale na co AgnesB i komu odpowiadasz? Mam wrażenie że temat przeczytałaś dość pobieżnie.

Co do wirusa, daleka bym była od hurraoptymizmu, skoro w 2010 10% stad nie było wolnych od wirusa. http://www.bankier.pl/wia...go-2267739.html Dodatkowo doczytałam na portalach dla rolników, że nie bada się każdej świli, tylko losowo. Niby ryzyko nieznaczne- ale to nie jest z przeproszeniem biegunka, tylko choroba na którą nie ma leku.

Cytat:
Dla mimo to panikujących - mrożenie mięsa przez 30 dni wybija wirusa

Jak już wcześniej napisała Arcana parę postów wyżej

Cytat:
W mięsie przechowywanym w -18 stopniach C ginie po 35-40 dniach


Natomiast nie wiem jakie temperatury panują w zwykłych zamrażalnikach w lodówkach. Ja zjechałam w zamrażarce z -25 do -18 8-)

Cytat:
Co do twardości kości. Drobiowe kości twarde być nie mogą, ponieważ są w ogromnej mierze... pneumatyczne.

Pneumatyczne są tylko kości długie kończyn. Jak jeszcze pamiętam z liceum jedno z przystosowań do potrzeb lotu- muszą być maksymalnie lekkie i jednocześnie wytrzymałe- co nie wyklucza ich twardości.

Cytat:
I odradzałabym karmienie tylko drobiem. A na pewno nie jednymi "wyrębami" drobiu. Urozmaicajcie BARFa, jeśli nie chcecie zaszkodzić, wołowina, dziczyzna, ryby, podroby wszelakie


Tu chyba nikt nie karmi tylko drobiem. :roll: Jednak wchodzą tu zazwyczaj osoby, które cokolwiek już przeczytały na temat tej diety.

zaria - 7 Luty 2011, 11:00

Agnes B. napisał/a:
Program dotyczący tej choroby został wdrożony już jakiś czas temu i ma się ku końcowi.


Jakis czas temu, czyli w 2008roku, wiec szalu nie ma. Znaczy nie wiem nawet czy zostal wtedy wlasnie wprowadzony, ale wlasnie w marcu 2008 zostalo w tym temacie wydane rozporzadzenie ministra rolnictwa. Wiec nie bylabym taka pewna, ze w praktyce jest program prowadzony jest tuz od wydania rozporzadzenia - znajac polskie warunki trzeba wziac najmniej 3-4 miesiecy poslizgu z wprowadzaniem w zycie. Ponadto z tego co doczytalam na stronie powiatowego inspektoratu w Płocku:
Cytat:
Na zakażenie wirusem wrażliwe są niemal wszystkie gatunki ssaków, z wyjątkiem człowieka i małp bezogonowych.
, wiec ja jakos sceptycznie podchodze do koncepcji, ze cos co potencjalnie dla czlowieka nie jest zagrozeniem nagle bedzie zwalczane z pelna energia. Ale ok, to juz moj sceptycyzm. Natomiast faktem jest to co napisala Tilia - nie jest badana kazda sztuka ale wyrywkowe, wyrywkowo tez jest wybierana konkretna ferma. Wiec wciaz jest ogromny obszar niewiadomej. Jak dla mnie za duzy, abym zaryzykowala zyciem mojej suki.
Arcana - 7 Luty 2011, 11:16

Agnes B. napisał/a:
O chorobie Auyeszkiego nie trzeba było wertować stosu książek ;)

A ja uważam inaczej, warto zgłębiać wiedzę na każdy temat i w tej akurat materii już nieraz dostałam pochwałę od wetów, z którymi współpracowałam z racji zdobywania umiejętności praktycznych ;)

A co do urozmaicania, to chyba nikt z tutaj piszących nie ma z tym problemu, jak wynika z postów ;)

Agnes B. - 7 Luty 2011, 13:19

Tilia napisał/a:
Ale na co AgnesB i komu odpowiadasz?

Piszę o czymś co zostało pominięte a daje obraz sytuacji na rynku wieprzowym.

Tilia napisał/a:
Co do wirusa, daleka bym była od hurraoptymizmu, skoro w 2010 10% stad nie było wolnych od wirusa. http://www.bankier.pl/wia...go-2267739.html Dodatkowo doczytałam na portalach dla rolników, że nie bada się każdej świli, tylko losowo. Niby ryzyko nieznaczne- ale to nie jest z przeproszeniem biegunka, tylko choroba na którą nie ma leku.

Nie będę się kłócić czyj diabeł czarniejszy. Nikomu nie wmawiam swojego poglądu na tę sprawę. Ty masz swoje źródła (portale dla rolników), ja mam swoje ;)

Tilia napisał/a:
Pneumatyczne są tylko kości długie kończyn. Jak jeszcze pamiętam z liceum jedno z przystosowań do potrzeb lotu- muszą być maksymalnie lekkie i jednocześnie wytrzymałe- co nie wyklucza ich twardości.

A gdzie ja napisałam, że wszystkie są pneumatyczne?

Tilia napisał/a:
Jednak wchodzą tu zazwyczaj osoby, które cokolwiek już przeczytały na temat tej diety.

A to już nie mnie oceniać, kto czyta ten temat.

zaria napisał/a:
ze cos co potencjalnie dla czlowieka nie jest zagrozeniem nagle bedzie zwalczane z pelna energia.

Jeżeli coś nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla człowieka, nie znaczy że jest dla niego niegroźne. Program ochrony polskich stad trzody chlewnej został przeforsowany przez bardzo "wpływowy" argument - pieniądze! Dopóki Polska nie zostanie krajem wolnym, nie sprzeda ani pół żywego świniaka do krajów starej unii. I wierz mi lub nie, ale ludziom związanym z trzodą chlewną zależy na tym programie. Czy to hodowcom, czy to właścicielom chlewni towarowych, czy to punktom skupu, ubojniom itd. W tej chwili stada bez świadectwa nie mają "prawa ruchu", tzn. bez świadectwa nie mogą przemieszczać się z punktu do punktu. Kto nawali z "przeglądem" ten zostaje z stadkiem świń, z którymi nie za bardzo jest co zrobić, bo ani ubić ani sprzedać, a jak ubić i sprzedać to po kątach i "na lewo" za czym również idzie - mało opłacalnie. Jeśli jakiś właściciel stada świń nie dostrzega celowości programu zwalczania chA to na pewno przemówi do niego fakt, że jeśli wirus wpadnie do jego chlewni to zostanie praktycznie z niczym (upadki prosiąt, ronienia, bezmleczność, bezpłodność). Są badania, są szczepienia, jest program.

Nikogo nie próbuję przekonywać, że od teraz wszyscy marsz po wieprzowinę, bo jest smaczna i zdrowa i psy umrą jeśli jeść jej nie będą. Zwracam tylko uwagę na to, że chA już jest w jakiś sposób kontrolowana. A co kto zrobi, to już jego wybór ;)


arcana ja nie napisałam, żeby nie grzebać w książkach, ale że o programie w książkach cicho jest.

Tilia - 7 Luty 2011, 13:42

Agnes, nadal mimo wszystko uważam, że do tematu BARF nie wniosłaś nic nowego (poza zamętem).

Cieszymy się z programu zwalczania choroby, ale nadal nie jesteśmy krajem od niej wolnym. Z resztą i w krajach uznanych za wolne przypadki zachorowań sie zdarzają- np tylko w grudniu zeszłego roku wybito we Francji prawie 500 chorych świń, podejrzewa się zarażenia od dzików.
Zamiast chwalić się źródłami podaj je aby być wiarygodną, zwłaszcza że informacje które podawałaś były nieprecyzyjne. W takich tematach zdecydowanie wolę korzystać ze źródeł wiarygodnych i szukam danych popartych badaniami, a takie podaje Arcana.

Co do podawania samego drobiu- nie rozumiem jaki sens ma wyskakiwanie na ósmej stronie dyskusji z rewelacją, żeby nie karmić psa samym drobiem. Rozumiem odpowiedź na pytanie - jeśli komuś niezorientowanemu nie chciałoby się grzebać w temacie i zapytałby o to. A takie pytanie nie padło, ani nikt taki się nie pojawił. Różnorodność jest jednym z głónych założeń BARF, podstawą.

Jak dla mnie EOT chyba że masz jakieś nowe interesujące informacje w temacie BARF.

zaria - 7 Luty 2011, 14:27

Tilia, ale spokojnie :) Czasem tak juz bywa, jak ktos wlaczy sie w dyskusje, kotra juz trwa, ze nie wnosi w nia nic odkrywczego. Moze Agnes faktycznie nie przesledzila wczesniejszej dyskusji (nie tylko dygresji o Aujeszkym) i tak wyszlo malo odkrywczo ;)

A co do meritum:
Agnes B. napisał/a:
Dopóki Polska nie zostanie krajem wolnym, nie sprzeda ani pół żywego świniaka do krajów starej unii.
Owszem, ale eksport nie jest jedyna droga zarobku dla wlascicieli trzod chlewnych. Nawet nie jest glowna droga. No i nie zapominajmy, ze mowisz tu o wielkich hodowlach, czy skupach zywca, a wiekszosc to mali lokalni producenci, ktorzy nie mysla o sprzedazy zywca dalej niz wlasny powiat. Natomiast swiadectwa weterynaryjne czesto sa troche ruletka, a poza tym nie robi sie tych bdan powiedzmy co tydzien, wiec poki u psow Aujeszky bedzie smiertelny, to warto piec razy przemyslec i poczytac wiele zrodel zanim da sie pieskowi swinine. Ale niech bedzie, ze badaja. Niech taka hodowla ma 200 swin, przebadane beda dwie, moze piec i niech bedzie ok. Ale nie zapominajmy, ze ta zaraza w swini moze funkcjonowac przez cale jej zycie bezobjawowo, wiec piec innych moze byc chorych. I zaraza moze sie rozprzestrzeniac az do kolejnego roku, kiedy badanie znow moze losowo ominac te chore swinie.... Moze demonizuje, ale wole demonizowac niz z niewiedzy albo lekcewazenia narazic psa na niebezpieczenstwo.

Szczegolnie w tym temacie powinnismy o tym rozmawiac, bo mam wrazenie ze wielu psiarzy (jesli tylko ma mozliwosc) to czesto zakupuje mieso wlasnie u jakiegos lokalnego rzeznika, a nie w markecie. Mowiac szczerze jakbym miala mozliwosc, to tez bym kupowala od razu ze wsi "od chlopa" i do glowy by mi nie przyszlo, zeby jakies certyfikaty weterynaryjne sprawdzac (inna sprawa, ze ie mam pojecia jak taki dokument wyglada, wiec mozna mi wszystko pokazac mowiac, ze to to). Mam znajomych na wsi i tam kilka rodzin zyje z tego, ze "miastowe" przyjezdzaja i kupuja jajka, mleko, ser, placki z owocami itp. Kilka wsi dalej mieszka gosc co robi wedliny wlasnie wieprzowe i tez zyje z letnikow i miastowych, ktorzy je kupuja. Watpie czy maja jakies certyfikaty. Na pewno sa miejsca w Pl gdzie tak mozna kupic mieso.
Agnes B. napisał/a:
Kto nawali z "przeglądem" ten zostaje z stadkiem świń, z którymi nie za bardzo jest co zrobić, bo ani ubić ani sprzedać, a jak ubić i sprzedać to po kątach i "na lewo" za czym również idzie - mało opłacalnie. Jeśli jakiś właściciel stada świń nie dostrzega celowości programu zwalczania chA to na pewno przemówi do niego fakt, że jeśli wirus wpadnie do jego chlewni to zostanie praktycznie z niczym (upadki prosiąt, ronienia, bezmleczność, bezpłodność).

Znasz realia Polskiej wsi? W teorii wszystko pieknie, ladnie, ale w praktyce.... :roll:
Faktycznie ja kupujac mieso w sklepie w miescie mam mniejsze szanse na natkniecie sie na jakiegos syfa niz, ktos, kto kupuje prosto od pana Henia. Ale to nie znaczy, ze nie ma zagrozenia zupelnie.
Agnes B. napisał/a:
Są badania, są szczepienia, jest program.
Podobnie jak z gruzlica. A wciaz sa zachorowania, wciaz ludzie na gruzlice umieraja. Pomiedzy wscieklizna rzekoma u psow a gruzlica u ludzi roznica jest taka, ze wscieklize rzekoma sie diagnozuje zwykle juz posmiertnie :/ , a jak dla mnie to znaczaca roznica.
Agnes B. - 7 Luty 2011, 15:06

Co do kupowania wędlin i innych produktów, półproduktów itp. od pana Henia - ja bym się bała włośnia. Jeśli zechcę posmakować w tradycyjnych wyrobach poszukam mięsa z krzyżówki puławska x duroc pochodzących z przebadanych stad. Jak już wcześniej pisałam, mięso wieprzowe w sklepach i rzeźniach nie trafi tam bez sprawdzenia certyfikatu w ubojni. I nie obowiązuje to tylko dużych stad, ale każdej świni, która trafia do skupu i ma docelowo trafić na ladę w sklepie. Czy to małym czy to dużym. A mięso i wędliny sprzedawane na wsi - cóż, mało to przypadków zachorowań wśród weselników, co to kupili świniaka od wujka Zenka, bo swojskie i "zdrowsze"? A kto gdzie kupuje, mam na myśli klientów sklepów, to już nie moja sprawa.

Ale to już EOT.

Tilia a co do moich źródeł to żadne chwalenie się, wybacz. Po prostu studiuję taki a nie inny kierunek, gdzie uczę się o hodowli i chowie trzody chlewnej między innymi i chA była poruszana nie raz. Ale nie ukrywam, że mnie zainspirowałaś. Gdy uspokoi mi się sesja przejdę się do pani dr i porozmawiam z nią znów o chA.

Ja zgodnie z zaleceniami dyskutujących chowam się pod swój kamyczek ;) .

KW - 14 Luty 2011, 13:08

Dziewczyny co polecacie z ryb poza śledziem, chodzi w szczególności właśnie o coś dla tego mojego malucha?

PS. Trzymajcie mocno kciuki, bo nie wiem jak i co zaczyna działać ale Kokolinek, mimo, iż kradnie surowiznę małemu to przystopowały te jego straszne biegunki, więc tfu tfu tfu może się coś uda, chociaż w połowie surowego mu podawać?

Arcana - 14 Luty 2011, 13:31

KW napisał/a:
Dziewczyny co polecacie z ryb poza śledziem, chodzi w szczególności właśnie o coś dla tego mojego malucha?

Jeśli masz możliwość zmielić w maszynce do mięsa, to polecam dorsza (całe tusze łatwo się mielą) lub bez mielenia super są sardynki, tylko, że je trudniej dostać (mnie przez trzy lata udało się kupić aż jeden raz :roll: ). Właściwie każda ryba morska będzie dobra. Moje jedzą niemal wyłącznie łososia, ale tu już ości trzeba by było bardzo dokładnie zmielić dla malucha.
Z tańszych ryb są też tusze z flądry, ale to była jedyna ryba, której Saga ewidentnie nie chciała jeść, więc jej nie kupuję, nie wiem, może ma jakiś specyficzny smak...

Tilia - 14 Luty 2011, 13:47

KW trzymam kciuki :) Moje z ryb jedzą jedynie mielonego śledzia tego z Primexu. No i czasem już bardziej jako smakołyk dostają wędzone szprotki albo tuńczyka z puszki. Wiem że to nie są najzdrowsze smakołyki, ale jakoś im muszę tą okropną surowiznę uprzyjemniać :P

Dziś stwierdziłam że ugotuję psom (biednej Drusi na pocieszenie) - rozmroziłam kilo indyczych golonek (ostatnio kręcą nosem na surowy drób, a z tego fajna galaretka wychodzi), a one stwierdziły że tym razem chcą surowe i już. No i dobrze- zjedzą surowe.

Arcana - 14 Luty 2011, 13:54

Tilia napisał/a:
ale jakoś im muszę tą okropną surowiznę uprzyjemniać

Oj, co racja to racja. Nasz wet przy każdej wizycie częstuje moje kundle próbkami Royala albo Hill'sa ze słowami: "Takie biedne wygłodzone pieski karmione tym okropnym BARF-em" ;D Lumika dzisiaj trzeba było prawie ratować, bo się mało tym Hill'sem nie udławił :P

KW - 14 Luty 2011, 13:56

Dzięki za rady , wieczorem jade na 'polowanie' do miasta po jakieś pyszności surowe bo tu u mnie to tylko kurczak, wół i wieprzek :roll:
Mam nadzieję dostać cos fajnego nie tylko z ryb, w sumie królika chyba w którymś sklepie gdzieś widziałam to chyba by się chłopaki ucieszyły na taki obiad :P

Arcana - 14 Luty 2011, 14:02

KW napisał/a:
w sumie królika chyba w którymś sklepie gdzieś widziałam to chyba by się chłopaki ucieszyły na taki obiad

Króliki są super, tylko, że cena... powalająca jak dla mnie. Szukam też dostępu do nutrii, ale z tym to ciężko dość. Ponoć w Krakowie jest ferma, ale nie wiem jak u nich wygląda ze sprzedażą.

Tilia - 14 Luty 2011, 14:10

Znajomi Poznaniacy tanio kupują większe ilości nutrii, ale nie wiem skąd. Króliki faktycznie drogie. My dla urozmaicenia kupujemy z Primexu mrożonki (mielone z kością lub bez)np struś czy baranina, jest też jeleń ale nie kupowałam.
KW - 14 Luty 2011, 14:15

Raz na jakiś czas mogę przełknąć taki wydatek (hmm szczerze mówiąc to ja sama nawet królika nigdy nie konsumowałam) w dodatku, że dużo tego nie zjedzą, mały z racji wielkości a duży z uwagi na żołądek ;)
Arcana - 14 Luty 2011, 14:19

KW napisał/a:
Raz na jakiś czas mogę przełknąć taki wydatek

No, mnie też się zdarza zaszaleć dla psów. Wprawdzie na królika się jeszcze nie skusiłam, ale raz zafundowałam Sadze krewetki :P (chyba ze 30zł/kg)

zaria - 14 Luty 2011, 14:21

Tilia napisał/a:
Wiem że to nie są najzdrowsze smakołyki
Ta, a nasze ludzkie smakolyki to samo zdrowie ;) Szczegolnie landrynki, czekoladki, no i czipsiki - to juz samo zdrowie jest :P Sorry za OT, ale nie moglam sie powstrzymac. :lol:
KW - 14 Luty 2011, 14:23

Cytat:
ale raz zafundowałam Sadze krewetki

Wow !! :D No własnie sama się dzisiaj zastanawiałam czy mogłabym się z piesem podzielić moimi zapasami , ale jak mówisz, że można to może jutro spróbuję mu dać? Ciekawa jestem czy będzie mu to smakować? W sumie to też takie malutkie i zgrabne, że można by stosować je jako nagrody przy nauce :)

Tilia - 14 Luty 2011, 14:25

ÂŁee nie przepadam za słodyczami ani czipsikami :P Za to ogórki kiszone i konserwowe... i grzybki... i malutkie konserwowe kukurydzki... patisonki... mam ślinotok na samą myśl 8-) 8-) 8-)

Krewetki Arcana powiadasz?... mam trochę w akwa, ale obawiam się, że tych moich by bawet w michach nie zauważyły.

KW - 14 Luty 2011, 18:22

Aaa jeszcze jedno ;) Może pies jeść którąś z ryb nie zmieloną? Tak by sobie krzywdy nie zrobił, bo śledź to bez problemu, prawda? (jeżu, panikuję jak młoda matka, musicie być wyrozumiałe dla mnie :lol: )
Arcana - 14 Luty 2011, 20:54

KW napisał/a:
Może pies jeść którąś z ryb nie zmieloną? Tak by sobie krzywdy nie zrobił, bo śledź to bez problemu, prawda?

Sardynki na pewno, a poza tym to nie wiem.

Arcana - 19 Marzec 2011, 19:49

Dwa tygodnie temu podczas rozmowy z kolegą z grupy wyszło, że karmię psy BARF-em. Ponieważ on coś wspominał na temat nutrii, zapytałam czy przypadkiem nie wie gdzie można z takowej dostać mięso. Nie wiedział i na tym się temat skończył. Tak mi się przynajmniej wydawało do wczoraj... Dzisiaj na zajęciach oświadczył mi, że nawiązał kontakt z hodowcą nutrii i cała grupa na koniec szkoły ma się złożyć na nutrię dla mnie (a konkretnie moich psów) w zamian za to, że przez dwa lata regularnie robiłam i udostępniałam wszystkim notatki z wykładów :mrgreen: Wariaci...
Tilia - 19 Marzec 2011, 19:54

o kurcze- ale miło :) :) :) fajny gest!

A ja jestem zadowolona, bo mam kolejnego barfującego psa w domu. Nono jest wielką miłośniczką surowizny i nie wybrzydza czy to kurczak, krowa, baran, czy mielone czy w kawałku- aż przyjemnie ją karmić! Tylko śledzia je średnio chętnie. Sucha karma za to słabiutko jej wchodzi.

darek1947 - 19 Marzec 2011, 20:06

KW mozesz smialo dawac plotki ,nawet z glowami, czesto sa w rybnych po 5 z za kg
Arcana - 19 Marzec 2011, 20:29

darek1947 napisał/a:
KW mozesz smialo dawac plotki

Ale płotki to raczej słodkowodne są chyba ;)

darek1947 - 19 Marzec 2011, 21:36

Oczywiście ze słodkowodna, i bardzo często dostępna Przecież nie muszą być tylko ryby morskie . Moja suka zjada, surowe ,posiekane bo inaczej łykałaby je jak pelikan.Czasami kupuje bardzo małe leszcze/tez słodkowodne/ których już nie chcą kupować ludzie, z bardzo dużym upustem.Podaje przykładowe możliwości pozyskiwania pełnowartościowego białka zwierzęcego Czasami uda mi się kupić świeże szprotki , a wędzone jemy po połowie a i jeszcze trochę kotka dostanie, moje dziewczyny nie lubią szprotek.
bjossa - 19 Marzec 2011, 21:40

arcana81 napisał/a:
Ale płotki to raczej słodkowodne są chyba


jako oceanograf musze zwrócić uwagę! :P
płocie żyją sobie całkiem nieźle także w Bałtyku. Tolerują więc niewielkie zasolenie.

Arcana - 19 Marzec 2011, 22:01

darek1947 napisał/a:
Przecież nie muszą być tylko ryby morskie

Wiele kwestii przemawia za tym by jednak były to właśnie wyłącznie ryby morskie. Poza samymi wartościami odżywczymi karpiowate są żywicielami pośrednimi różnych pasożytów.

darek1947 - 19 Marzec 2011, 22:55

Bez przesady znam wędkarzy karmiących swoje rodziny i znajomych złapanymi rybami słodkowodnymi,bez skutków ubocznych.Decyzje żywienia rybami słodkowodnymi konsultowałem ze szwagrem absolwentem ART Olsztyn Kortowo Wydział rybactwa śródlądowego, prawdopodobieństwo złapania pasożytów przez psa jest czysto teoretyczne , tym bardziej ze ryby sa kupowane w sklepach rybnych dla ludzi.Bardziej niebezpieczne sa egzotyczne ryby morskie, a nawet łosoś norweski/ten hodowany w basenach morskich.Zresztą ja sukę co najmniej 4 razy w roku odrobaczam.
bjossa - 19 Marzec 2011, 23:12

dodam jeszcze, że jeśli chodzi o pasożyty ryb to całkiem niezłe efekty daje przemrożenie w -20 przez 24h, większość pasożytów wtedy wymięka.
darek1947 - 19 Marzec 2011, 23:58

Ja każde mięso zamrażam, jest po porcjowane w woreczkach.Wieczorem wyjmuje i rano daje suce/ryby tez/ Czasami daje jej takie zupełnie zamarznięte a ona sama poczeka aż rozmarznie i ma okazje obnosić i chwalić się się i psom, sąsiadom z za plota.
Arcana - 20 Marzec 2011, 19:01

darek1947 napisał/a:
Bez przesady znam wędkarzy karmiących swoje rodziny i znajomych złapanymi rybami słodkowodnymi,bez skutków ubocznych.

No ale chyba nie surowymi, a o takich ja myślę ;) Zresztą każdy decyduje o swoim psie, ja tam słodkowodnych nie daję, a i morskie z umiarem (bo np. zawierają tiaminazę rozkładającą witaminę B). Moje psy dostają średnio ok. 1-2 razy w tygodniu posiłek z ryby i w większości przypadków jest to łosoś. ÂŻadnych niedoborów z tego tytułu nie mają ;) No i u nas zawsze jest przemrożone min. przez kilka dni (najczęściej dłużej, nawet do miesiąca czasu).

darek1947 - 20 Marzec 2011, 21:47

Mój poprzedni pies Alaskan jeździł z kuzynem na wędkowanie i drobne ryby zjadał na bieżąco,dla Yumii ryby przemrażam.
an1a - 21 Marzec 2011, 17:05

Biorąc pod uwagę "stan" dostępnego mięsa i produkty, którymi są faszerowane zwierzęta, nie wykluczałabym jakiegoś źródła tylko z jednej przyczyny.
Surowe jajka to salmonella, drób - hormony, w wieprzowinie też pasożyty, krowy karmione różnymi paszami, a morskie ryby mają rtęć. Lepiej z umiarem i bez popadania w skrajności ;)

Tilia - 14 Kwiecień 2011, 22:10

Kupiliśmy dla psic kury "całe" znaczy bez piór i podrobów, ale takie w jednym kawałku. Podzieliliśmy z grubsza, bo kurczaki spore- jadły chętnie (nawet Druśka o dziwo), natomiast Heśka pięknie zjadła wszystko, poza ... piersią. Najdroższa część kurczaka została odgryziona od kości i ze wzgardą zakopana w narzutę w kanapie (właśnie TZ to odkrył, bo leżała na drugiej kanapie, ale nie pozwalała się na tamtek położyć Szczotce). Nieźle.
Arcana - 9 Czerwiec 2011, 11:39

Ostatnio mam problem z zaopatrzeniem psów w podroby w znośnych cenach. Dotąd zamawiałam w pobliskim sklepiku mięsnym wątrobę i serca wołowe za grosze, ale niestety zmienił się właściciel i nie wiem czy będzie podobna możliwość (sklep przejął ktoś nowy w branży i potrzebuje czasu na rozeznanie rynku :roll: ). Za to dzisiaj poszłam tam po raz kolejny zapytać o te podroby i dostałam gratis kości cielęce :D To mi się podoba :P
A wczoraj tak od niechcenia zapytałam znajomego, który jest właścicielem lokali gastronomicznych, czy nie ma przypadkiem do odsprzedania zamrażarki. No i okazało się, że akurat ma niepotrzebne zamrażarki, bo zmieniał na nowsze. No i teraz mam dylemat, bo on mi sprzeda taką w pełni sprawną zamrażarkę za grosze, tylko ja nie bardzo wiem czy mi się to opłaci, w sensie czy koszt poboru prądu nie będzie zbyt duży... Czy ktoś wie jak najprościej obliczyć zużycie energii przez takie urządzenie? A może ktoś wie z doświadczenia jakiego rzędu to są koszty?

Tilia - 9 Sierpień 2011, 08:12

No i jak z zamrażarką? Zdecydowałaś się?

Ja wreszcie dotarłam do hurtowni drobiu. Nie jest to może jakaś nieziemska okazja, ale drób na pewno dobrej jakości bo przecież dla ludzi, duży wybór- są np kaczki, gęsi, perliczki jak ktoś ma ochotę na droższe urozmaicenie ;) Z podstawowych dostałam wreszcie indycze korpusy :) :) po 2,90, a oprócz korpusów kurzych czy kurzych grzbietów jest też opcja- kurze resztki poubojowe mielone i mrożone na kształt psiej kiełbasy, po 1,50 zł/kg.

W każdym razie indycze korpusy zdaje się są smaczne.

Arcana - 9 Sierpień 2011, 11:33

Tilia napisał/a:
Z podstawowych dostałam wreszcie indycze korpusy :) :) po 2,90

Ja mam po 1,90 w mięsnym :P I do tego z bardzo dużą ilością mięsa. Wcześniej brałam w Leclercu, ale tam są niemal całkiem obrane z mięcha i po 3,99/kg.

Tilia - 9 Sierpień 2011, 12:19

A no właśnie, tu mamy problem z indyczymi korpusami, nie mam pojęcia czemu tak trudno je dostać?? bywają w supermarketach, na tackach, ale tak jak piszesz prawie zupełnie obrane z mięsa. W sklepach sprzedawcy kręcą głową, że z indyka szyje, skrzydła, uda, tak, ale korpusów nie mogą dostać. Na bazarku to samo.
Arcana - 9 Sierpień 2011, 17:58

Tilia napisał/a:
A no właśnie, tu mamy problem z indyczymi korpusami, nie mam pojęcia czemu tak trudno je dostać??

Może wszystkie na Śląsk przysyłają? :P W ogóle ja jestem strasznie zadowolona ostatnio z mojego sklepu mięsnego. Jak im się coś nie sprzeda w danym dniu, to dzwonią do mnie żebym sobie przyszła i dostaję za grosze (1zł/kg) lub wręcz za darmo różne cudowności jak korpusy i skrzydełka z kurczaka, szyje z indyka, nogi wieprzowe itp. Dzięki temu od dwóch miesięcy na żywienie psów łącznie wydaję nie więcej niż 50-60zł! :) A kości cielęce dostaję tyle ile zapragnę gratis :mrgreen: Praktycznie dokupuję tylko ryby, podroby i ewentualnie jakieś warzywa.

KW - 9 Sierpień 2011, 22:53

arcana81, Ty weź przestań bo co niektórzy tu zielenieją z zazdrości jak słuchają takich rzeczy :lol:
U nas ciężko o cokolwiek z surowizny dla psów, myślałby człowiek , że łatwiej jest coś dostać na wsi a tu doopa :roll:

Tilia - 16 Sierpień 2011, 15:52

Arcana, a co zrobić z głowizną wołową? mam dostęp do świeżej głowizny bez kości, taki kawał mięsiwa z chrzątkami nasadą języka, uszu, jedną małą kostką, bardzo kleisty - super, ale co z nim zrobić aby był bardziej "barfowy"? chciałabym im to dawać częściej, ale nie wiem, dosypywać mączkę kostną?
Arcana - 16 Sierpień 2011, 19:38

Ja tam specjalistką od BARF-u się nie czuję, ale od czasu do czasu to takie coś "bezkostne" można moim zdaniem podać tak jak jest. Jeśli masz możliwość dosypać mączki kostnej to też będzie ok, aczkolwiek ja nie mam doświadczenia ile itp. Zazwyczaj jeśli mam np. czyste mięso dodaję kurzych łapek lub lotki ze skrzydła indyczego. Generalnie u nas nie ma posiłków złożonych z czystego mięsa, od czasu do czasu dostają np. przełyk jedynie, co według niektórych specjalistów jest nie dobre (aczkolwiek moim psom służy, więc nie zmieniam ;) ).
Tilia - 17 Sierpień 2011, 08:19

Nie mam mączki kostnej, ale widziałam że jest dostępna w sklepach. Zbieram też skorupki od jaj w celu ich zmielenia. Jak na razie daję jak mówisz- raz na jakiś czas, pomiędzy posiłkami bardziej kostnymi. Szkoda im nie dawać tej głowizny, bo jest świeżutka, od lokalnego dostawcy (mały sklepik z ubojem własnym) i wydaje mi się że w dobrej cenie (5 zł/kg). No i to bardzo kleista część, myślę że wartościowa.
KW - 17 Sierpień 2011, 08:43

Co do skorup (z resztą ogólnie jaj ) najlepiej jest podawać te oznaczone 3 niż 0 - zawierają zdecydowanie mniej metali ciężkich, w samym jaju i azotanów w skorupce. "0" mają trudności w normalnym rozkładaniu się i szkodzą glebie ...
Szkoda, że coraz mniej produktów 'naturalnych' mamy naturalne :P

Tilia - 17 Sierpień 2011, 09:01

KW 3 to chów klatkowy! My zawsze szukamy w sklepie poniżej trójki zgodnie z zasadą "nie kupujemy trójek" (no chyba że nie mamy wyboru a pilnie potrzebuję kupić jaja).
KW - 17 Sierpień 2011, 09:38

Ja wiem , że to 3 oznacza chów klatkowy ale nie o to chodziło w mojej wypowiedzi. Chodziło o to które jajo jest mniej obciążone chemią.
Tilia - 17 Sierpień 2011, 09:45

ale dlaczego tak? podrzuć jakiś link
KW - 17 Sierpień 2011, 10:26

Jejku nie pamiętam gdzie o tym czytałam, nie zapisuję linków do artykułów w każdym bądź razie była to (z tego co pamiętam) strona poświęcona tematyce żywienia psów.
KW - 23 Sierpień 2011, 15:10

Jajcarski temat ;) :
http://dogspassion.pl/pl/news-id37.html

bjossa - 31 Sierpień 2011, 17:35

a ja mam pytanie do barfujących - nie boicie się że kości poprzebijają jelita lub że powstanie coś w rodzaju 'guza' kostnego? Rozmawiałam niedawno z koleżanką o żywieniu psów, chciała psa przestawić na barf bo tyle dobrego o tym w necie wyczytała. Ale zaufana wetka (wcale nie 'starej daty' tylko młoda, niedawno po studiach) powiedziała że ma dość sporo przypadków gdzie psy trzeba ratować operacją bo kości poprzebijały ściany jelit czy żołądka. I że często się dzieje że zjedzone kości w jelicie tworzą litą masę która zaczyna tam zalegać. Tworzy się więc sporych rozmiarów ciało obce które czopuje układ pokarmowy - też trzeba ratować psa operacją. Jak to więc jest? No bo z jednej strony psy barfujace sa w doskonałej kondycji a z drugiej strony te poprzebijane jelita.. I podobno nie ma co porównywać psa do wilka, bo nasze domowe zwierzaki jedzą codziennie a taki wilk nie dość że je raz a dobrze to ma bardzo długie okresy głodówki...
Arcana - 31 Sierpień 2011, 17:45

Jelita przebijają kości po obróbce termicznej. Przynajmniej ja nie słyszałam o innym przypadku ;) A złogi w jelitach przy odpowiednio zbilansowanym BARF-ie też raczej się nie zdarzają.
A co do wetów... Na studiach mają zaledwie kilka godzin z żywienia psów i kotów, prowadzone przez przedstawicieli producentów suchych karm, więc trudno, żeby usłyszeli, że BARF jest dobry ;) Nasz wet o BARF-ie szczegółów dowiedział się ode mnie, czego wcale nie ukrywał, ani nie skreślił tej diety zanim się z nią szczegółowo nie zapoznał. O dziwo nie dawno sam mi powiedział, że jak widać po moich psach dieta jest dobra.
Ale miałam też sytuację, gdzie wet, z którym miałam zajęcia w szkole stwierdził, że przy takiej diecie moje psy na pewno są już schorowane, mają złogi w jelitach i perforacje, a do tego rozwalone wątroby i nerki... Trochę mu było głupio jak zrobiliśmy badania moczu, krwi i USG, bo wyniki wyszły wzorowe...

Tilia - 31 Sierpień 2011, 18:19

bjossa, poczytaj np na dogo, tam chyba był temat o stosunku weterynarzy polskich do diety BARF - zdecydowana większość jest przeciwna! co więcej, większość weterynarzy nie słyszało do tej pory nazwy BARF nie mówiąc o jej zasadach. Ja sama znam dwa przypadki poważnych problemów po zjedzeniu kości- jeden to terier, który łyknął kawałek szyi indyczej i ta ostrym zaczepem (między kręgami są haczyki) wbiła się w przewód pokarmowy i była usuwana operacyjnie- z tego powodu nie poleca się dawania mniejszym psom szyjek z indyka. Drugi przypadek to charcica, której kawał niepogryzionej kości utkwił gdzieś w przełyku, też była operowana- z tym, że głowy nie dam że to była surowa kość. To stało się wiele lat temu, tak mi coś świta że kość była gotowana, czy wędzona.

Mnie przekonuje Heśka. Deerhound o doskonale zbudowanych, prostych kończynach co w tej rasie niestety bywa problemem, niesamowicie witalny, szybki i silny pies, o dziwo stosunkowo mało kontuzyjny i szybko się regenerujący. Znam innego deerhounda, któy od małego miał problem z łapami i nic nie pomagało, super karmy, preparaty - po przestawieniu w wieku kilku miesięcy na BARF zaczął się wiązać i prostować, teraz ma łapy prawie idealne. Przekonują mnie znajome charcie mioty odchowane na tej diecie, gdzie nie ma problemów z siadającymi nadgarstkami, luźnymi palcami. Przekonuje mnie stan zębów moich psów.

Z resztą jeśli boisz się twardych kości- są teraz coraz łatwiej dostępne gotowce, mielone. Ja teraz zmniejszyłam Druśce ilość kości wołowych na korzyść mielonych gotowców. Są też mączki kostne.

bjossa - 31 Sierpień 2011, 18:42

ja sie barfa nie boje - u mnie piesa niet ;) natomiast troche zdziwło mnie to, ze młoda wetka, która propaguje kastracje i sterylizacje zwierząt, która wcale nie poleca karmy która jest porozstawiana na regale w lecznicy tylko mówi na co zwrócic uwage itp itd mówi ze jednak te kosci są niebezpieczne. Ale z drugiej strony w psy pakuje się różne wędzone kościska i jakoś to przetrawiają... Mój Brutusek [*] nie mógł kosci dostawać bo jako rasowy kundel ciało miał od owczarka a przewód pokarmowy od jakiegos małego i długiego psa. Zbyt długi i wąski przewód pokarmowy powodował że pies łatwo sie zaytkał, mieliśmy jeden przebój z kostką (na szczęscie wyszła naturalnym otworem :P ) i od tego momentu był zakaz kosci. Ale chrupał wędzone ogony i nic sie nie działo. Mojego przyszłęgo psa bede chciała karmić barfem... Jednak te suche chrupki przestały mnie przekonywać.

Arcana, jesli chodzi o zbilansowanie diety ro rozumiem że oprócz tych nieszczęsnych kości podajesz psu coś co skutecznie wymiecie je z jelit, tak? Czyli jakieś rzeczy z dużą ilością włokna, błonnika? Czy raczej coś co daje poślizgu - oleje, oliwy itp?

Arcana - 31 Sierpień 2011, 18:49

bjossa napisał/a:
Arcana, jesli chodzi o zbilansowanie diety ro rozumiem że oprócz tych nieszczęsnych kości podajesz psu coś co skutecznie wymiecie je z jelit, tak? Czyli jakieś rzeczy z dużą ilością włokna, błonnika? Czy raczej coś co daje poślizgu - oleje, oliwy itp?

Dokładnie tak. Mniej więcej co trzeci dzień psy mają dzień "bezkostny" czyli warzywa/owoce/nabiał lub podroby, bardzo rzadko samo czyste mięso. Rano przed pierwszym posiłkiem dostają do miski kefir lub jogurt naturalny albo po łyżce oleju. Ale i tak moje psy nie mają problemów z wypróżnianiem. Ich kał jest zwarty i mały ale nie "sypie" się i nie ma zatwardzeń. Poza tym często dostają np. owoce czy warzywa między posiłkami. Generalnie stosuję je np. jako smaczki. Wszystko zależy od psa i ja się nie upieram, że BARF jest idealny dla każdego psa, ale u moich się idealnie sprawdza, chociaż psu już siódmy roczek leci, a kości w diecie ma dobrze ponad 50%...

Tilia - 5 Październik 2011, 12:55

Zanabyłam siatę kaczych korpusów, takich z mięsem, ze skrzydełkami w zestawie... no i jeden kawałek leży od wczoraj w psiej budce (właśnie go znalazłam) nie budząc niczyjego zainteresowania. Ani Heśka go nie pilnuje, ani Szczotka nie usiłuje go podwędzić :shock: :shock: najwyraźniej nie uważają kaczki za jadalną :roll:
Hessa - 5 Październik 2011, 13:19

Tilia, a dalej zaopatrujesz się w ten gotowy BARF Primexu? Znajdzie się gdzieś tańszy niż 9 zł?
Tilia - 5 Październik 2011, 14:44

Zamawiamy wspólnie ze znajomymi mniej więcej raz w miesiącu. BARF dla dorosłych (mielone wołowo-cielęco-indycze z kośćmi oraz warzywami i owocami) jest po 6 zł/kg, tak samo wersja indycza "dla alergików".
Hessa - 6 Październik 2011, 10:18

W takim razie chyba moja mikroskopijna zamrażarka wyklucza barfa, trudno.
Arcana - 12 Październik 2011, 09:42

Umówiłam się dziś na odbiór kostek mięsno-kostnych z firmy As-Pol, tzw. seria "Piesek Stefek" ;) http://www.sklep.miesodla...g-%3D-10-kg,2.3 i to: http://www.sklep.miesodla...g-%3D-10-kg,2.2
Firmę mam dosłownie jakieś 600m ode mnie, więc w końcu trzeba wypróbować, a ceny są bardzo atrakcyjne ;)

Hessa - 26 Listopad 2011, 12:24

Czy żołądki można stosować zamiennie z papką warzywną? Bo tak patrząc na cel podawania papki wychodzi że tak, ale wolę się upewnić - czy faktycznie jedno równa się drugiemu?
Arcana - 26 Listopad 2011, 12:45

Hessa napisał/a:
Czy żołądki można stosować zamiennie z papką warzywną?

Na to jest sto teorii, ja sama nie wiem co jest słuszne. Osobiście traktuję żołądki jak podroby, ale myślę, że jak będziesz zamiennie z papkami stosować to też się nic nie stanie... Ale to moje zdanie.

Tilia - 26 Listopad 2011, 13:02

Moje psy jedzą papki z dodatkiem żołądków, bo wtedy mam pewność że zjedzą wszystko i jeszcze wyliżą michy :mrgreen: Same żołądki bez warzyw też dostają.
Hessa - 26 Listopad 2011, 22:18

A mówili, że ten barf to prosty jest ;)
Tilia - 27 Listopad 2011, 11:21

Psi jest dość prosty, chyba że ja coś źle robię. Nie wyliczam żadnych dawek ani proporcji, wszystko daję "na oko", parę razy w tygodniu papki z dodatkiem żołądków, czasem podroby, czasem ser/jogurt, czasem wołowina, a tak to na zmianę to co akurat wydłubię z zamrażarki. Głównie chyba indyk.

Koci to dopiero jest skomplikowany :shock: :shock: :shock: Moje koty dostają trochę mięsa, ale tak to są na suchym, wciąż nie mam odwagi się za te wszystkie skomplikowane procedury zabrać. :roll:

Hessa - 10 Grudzień 2011, 12:28

Już nie wnikam w koci, ale z tego co widzę ostatnio, koty są niezwykle kłopotliwe.

Dobra, to w sumie od dziś biorę się za barfa. I pytanie co z dodatków? Jajko zawsze się znajdzie - ale ile razy w tygodniu można dawać? Jogurt to też nie problem, ale jakieś oleje mają być czy coś? Co najlepiej?
No i nie wiem czy podrobów nie wyjdzie za dużo - bo pomyślałam o barfie tylko dlatego, że po prostu trzy razy w tygodniu dostaje 40 dag żołądków. I tu nie bardzo mam jak zróżnicować, bo żołądki zużywam na smaczki, a serca, wątroba czy nerki nie bardzo się nadają.
Troszkę jest problem z jedzeniem mięsa. Bo jak nie jest pokrojone w kosteczkę to on nie bardzo chce jeść. Przynajmniej pół godziny zajmuje mu namyślenie się, że chyba jednak nikt mu tego nie podzieli na kawałki. Z kośćmi nie ma problemu. No i z mięsa to wieprzowiny nie tknie - nogą pogardził. Chciał ale jak powąchał to widać nie był to tak ponętny zapach jak kupka spod krzaka :roll: Żeberka też strasznie męczył, no ale już nie wnikam w jego gusta, przynajmniej wiem czego nie kupować.

Arcana - 10 Grudzień 2011, 13:42

Hessa napisał/a:
Jajko zawsze się znajdzie - ale ile razy w tygodniu można dawać?

Dla takiego psa jak Bach spokojnie można dać 2-3 razy w tygodniu.
Hessa napisał/a:
ale jakieś oleje mają być czy coś? Co najlepiej?

No więc tu zdania są podzielone. Dotąd najczęściej dawałam olej lniany, ale ostatnio słyszę zewsząd głosy, że dla psa to jednak najlepsze są tłuszcze zwierzęce, więc olej z ryby (nie tran tylko olej z ciała ryby), ewentualnie tran okresowo, ale trzeba się trzymać zalecanych dawek żeby nie przesadzić. Poszukuję preparatu Focard z tłuszczu foki, podobno super, ale chyba wycofali czy coś, bo stale jest niedostępny. No ale nie dajmy się zwariować, moje od lat dostają oleje głównie roślinne i też żyją :P
Hessa napisał/a:
Troszkę jest problem z jedzeniem mięsa. Bo jak nie jest pokrojone w kosteczkę to on nie bardzo chce jeść. Przynajmniej pół godziny zajmuje mu namyślenie się, że chyba jednak nikt mu tego nie podzieli na kawałki.

Myślę, że jest szansa, że się nauczy jeść. Moja Saga zawsze miała awersję do kaczki, po prostu ewidentnie jej nie smakuje. Ale ostatnio się uparłam, bo mam dostęp do kaczych korpusów i kupuję raz w tygodniu. Lumi je (też może bez wielkiego entuzjazmu, ale on nie wybrzydza wcale, zjada wszystko jak leci), więc postanowiłam w Sagę też "wmusić". Za pierwszym razem nie zjadła wcale (zjadła, po czym zwróciła i nie tknęła). Za drugim razem zjadła pół z wielkim fochem, drugie pół oddała Lumikowi ( :shock: byłam w szoku, bo ona zawsze pilnowała jedzenia nawet takiego "niejadalnego"). Wczoraj już z lekkim jeszcze oporem, ale zjadła cały korpus ;)
Hessa napisał/a:
No i nie wiem czy podrobów nie wyjdzie za dużo

Można dawać ok. 10-15% całości (niektórzy dają nawet więcej, do 20%). U moich to wychodzi w tygodniu gdzieś 1 dzień podrobowy, ale można to też rozbić na mniejsze porcje, mieszać z warzywami itp.

Hessa - 10 Grudzień 2011, 15:32

Kto by pomyślał, żeby w psa mięso wmuszać...

A tego oleju ile tak mniej więcej dajesz?
Podrobów już nie mam co dodawać, bo tygodniowo i tak zużyję na te smaczki ok. 1-1,2kg. Dziś będzie chwila prawdy i zobaczymy jak przyjmą się warzywa, bo ostatnim razem równie szybko weszły co wyszły. No ale były gotowane, bo nie mam jak zmiksować więc musiałam rozpaćkać... Jak znów zwróci to niestety zakończę eksperymenty, na samym mięsie nie będzie żył.


Dzięki za obszerne info :]

Tilia - 11 Grudzień 2011, 10:26

Gotowane to chyba niestety mało wartościowe są, gotowanie zabija witaminy. Ja też daję "z zupy", ale raczej jako smakołyk (Druśka je bardzo lubi).

A z tymi olejami - nie przesadzajmy. Ja daję i rybny i lniany i z pestek, a czasem normalny rzepakowy jak nie mam innego. Co akurat kupię, co mi wpadnie pod rękę. I trudno powiedzieć ile bo leję "na oko" do mielonych kości, podrobów czy papek. To jest bardzo fajna diete, bo dajesz wszystko na oko, dobierasz do psa, patrzysz jak się załatwia, co lubi, ile ma aktywności, czy jest bardzo głodny i modyfikujesz dietę płynnie.

Moje też nie lubią kaczki, tylko Szczotka je, reszta gardzi. Gęś już lepiej ale też nie jest smakołykiem. Hessa, moje też samo mięso to tylko wołowe (super jest głowizna, z chrząstkami i innymi bajerami albo jęzor), a inne, nawet cielęce "rośnie w gębie", mamlą to i wypluwają z niesmakiem, fuj fuj.

Arcana - 11 Grudzień 2011, 13:28

Tilia napisał/a:
I trudno powiedzieć ile bo leję "na oko"

Na przedawkowanie trzeba uważać przy tranie, pozostałe oleje są bezpieczne, chyba że pies ma tendencje do tycia i trzeba generalnie ograniczać tłuszcze ;) Moje dostają po dużej łyżce oleju lnianego co drugi dzień.

To co przeczytałam ostatnio o olejach w diecie psów:

Cytat:
Czy oleje roślinne są dobrym źródłem kwasów tłuszczowych Omega-3?

Niektóre oleje roślinne takie jak olej konopny oraz olej lniany zawierają kwasy Omega-3 jednak występują one w nich w postaci kwasu alfa-linolenowego (ALA). Obecne badania wykazały iż psy najprawdopodobniej mają trudność w konwersji ALA do aktywnych i pożytecznych dla organizmu form kwasów tłuszczowych- DHA oraz EPA- ze względu na brak lub niewystarczającą ilość enzymów, które są konieczne do zamiany ALA w DHA i EPA, dlatego nie powinno się podawać cały czas tylko oleju lnianego, a dobrze jest podawać jak główne źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych oleje zwierzęce np. oleje rybie, które w swoim składzie zawierają kwasy tłuszczowe EPA i DHA (kwasy Omega-3), które mogą być natychmiast wykorzystane przez organizm psa bez wcześniejszej konwersji.
( źródło )
Tilia - 12 Grudzień 2011, 08:10

a no właśnie - czyli po prostu zalecana jest różnorodność

ja moim dodaję teraz jeszcze dodatkowo tłuszcz zwierzęcy, a konkretnie łój strusi - po troszku, po grudce dziennie (chyba że zapomnę), jako smakołyk - ponoć nardzo zdrowy, a moje psy go lubią

Hessa - 14 Grudzień 2011, 08:15

Tilia, Twoje to jakieś wydelikacone, ale widocznie po wielu próbach już wiedzą do której restauracji chodzić :]
No dobra, zobaczę co znajdę, choć usłyszałam przedwczoraj, że niektórzy żadnych olejów nie dają.
A Bach powiedział zdecydowane nie warzywom :roll: negocjacje zakończyły się na mieszaniu z żołądkami, nawet na karmę lepiej patrzy niż na te warzywa.

Hessa - 27 Grudzień 2011, 13:15

Przepraszam, że dwa posty pod rząd, ale... Zaczynają się schody w postaci wysokiego mocznika i teraz nie mam pojęcia czy dalej karmić barfem czy jednak nie, niby wet nic nie mówiła. Ktoś coś słyszał o karmieniu surowizną psa z chorymi nerkami?
Arcana - 27 Grudzień 2011, 13:51

Hessa napisał/a:
Zaczynają się schody w postaci wysokiego mocznika

Wysoki to znaczy jaki konkretnie?
Można karmić BARF-em,przy chorych nerkach, trzeba tylko go nieco zmodyfikować.
Po pierwsze zaleca się zmniejszenie ilości fosforu w diecie, poprzez eliminację kości, a zastąpienie ich czystym węglanem wapnia, mączką ze skorupek jaj lub np. zmielonym sezamem.
Oprócz tego pomocne mogą być:
- dodanie witaminy C do diety
- zrezygnowanie z suplementowania witaminy B (jeśli ktoś daje)
- nie dodawanie soli
- zwiększenie dodatku warzyw bogatych w karoten (żółte, pomarańczowe, czerwone i zielone)
- żywność bogata w siarkę jak żółtko jaj, ryby, wątroba, ser, owoce, brokuły
- należy unikać dodawania olejów

Źródło niemieckojęzyczne
Źródło niemieckojęzyczne nr 2

Zaznaczam, że ja nigdy nie stosowałam się do takich zaleceń, więc nie mogę zapewnić o skuteczności takiej diety, ale tak twierdzą spece od BARF-a...

Hessa - 27 Grudzień 2011, 19:48

No dobra, podwyższony - 10,5.
Dzięki, na razie może będę karmić normalnie, bo ostatnio faktycznie miał zawirowania z tą zmianą. I tak będę robić badania co trzy miesiące, jak wyjdzie znów podwyższony to wtedy będę się martwić.

Tilia - 4 Styczeń 2012, 09:55

Moje chude ogłosiły strajk. Surowizna jest bleee. No, może żołądki bywają jadalne, ale mięsne kości należy zakopać z obrzydzeniem (albo oddać terierkowi, który robi się szerszy niż dłuższy :evil: Szczotka nie strajkuje, tylko sprytnie korzysta), gotowce mielone też, papki warzywne ledwo przechodzą przez gardło :evil: Kupiłam kurczaki (dawno nie było) i chyba będę musiała je ugotować w końcu. Ale smakołyki są ok. Sucha karma całkiem jadalna.

Koniec tego. :evil: :evil:

Hessa - 5 Styczeń 2012, 12:27

Żeś rozpieściła te chudzielce ;) U nas karma przez święta była bleee. Więc teraz znów oczy mu się świecą jak otwieram lodówkę. No i kupiłam kaczkę, zobaczymy czy mu przejdzie przez gardło.
A ktoś dawał królika, nadaje się to? Bo widzę, że w wielu miejscach jest do kupienia, już pomijam cenę.

Tilia - 5 Styczeń 2012, 14:20

koniec rozpieszczania :P biała na kolację wciągnęła ćwiartkę z kurczaka (Szare twardo nie), na śniadanie mielonka primexowa poszła już u wszystkich

królika nie dawałam, to smakołyk nie na moją kieszeń niestety, nie przy tylu gębach

Arcana - 5 Styczeń 2012, 19:30

Hessa napisał/a:
A ktoś dawał królika, nadaje się to? Bo widzę, że w wielu miejscach jest do kupienia, już pomijam cenę.

Kupiłam ostatnio królikowego "gotowca" ale z As-Polu, seria Piesek Stefek. Jest to królik z kością w opakowaniu 2,5 kg, wtedy wychodzi 6zł/kg. Moje królika jedzą bardzo chętnie :)
Generalnie królik jest super - rzadko uczula, nie jest niczym faszerowany za życia, mięso jest chude, polecane np. dla psów starszych, otyłych itp. Gdyby nie ta cena to kupowałabym dużo częściej. Te 6zł/kg jest dla mnie do zniesienia od czasu do czasu (tyle samo kosztuje u mnie np. kaczka, którą jednak psy jedzą niezbyt chętnie).

Hessa - 5 Styczeń 2012, 22:14

No mnie stać na królika - raz czy dwa razy w roku ;)
6 zł/kg - o ja, marzenie...

Tilia - 5 Styczeń 2012, 23:32

no taaaa 6 zł to u nas inne podstawowe mięcha kosztują, za 6 zł tu królika nie kupię

muszę się do nich odezwać z zapytaniem na których wystawach będą mieli stoisko, w Poznaniu byli

Hessa - 7 Styczeń 2012, 23:34

No cóż, kaczka jednak nie przeszła przez gardło :roll: znaczy się sam korpus nie przeszedł, skrzydła i jakieś ogryzki z tego korpusu zjadł, choć zostawił skórę. Ale on ma wymagania....
Tilia - 8 Styczeń 2012, 08:51

No, coś z tą kaczką musi być nie tak, skoro tyle psów jej nie chce jeść.
A u nas nadal jedzą/ nie jedzą. Chyba Drusia "rodzi" a reszta się z nią solidaryzuje. Poza Szczotką, która zaczyna cieczkę i je jakbym ją głodziła.

Arcana - 8 Styczeń 2012, 11:23

Ja mam wrażenie, że mojej suce ewidentnie tłuszcz nie podchodzi z kaczki. Także skrzydło też jakoś wejdzie czy szyjka bez skóry, a skóra z tłuszczem jest be.
Hessa - 8 Styczeń 2012, 13:59

No dokładnie, skóra jest be. Tylko jeszcze nie doszłam, czemu w ogóle wieprzowiny nie chce. Mam wrażenie, że jego naj naj najulubieńszym posiłkiem jest szyja indycza, to od początku jadł bez problemów.
Tilia - 10 Styczeń 2012, 07:51

A u nas okazało się że ryba jest bardzo ekonomicznym pokarmem. Wieczorem rozmroziłam mieloną rybę, wyjątkowo dodałam trochę ryżu, mniam mniam. Spróbowały... ale w ząbki kłuło. Dziś zatem dostały tą samą rybę na śniadanie. Hmmm. Próbowały, ale z każdej miski smakowało tak samo ochydnie. Wieczorem ryba dostanie trzecią szansę :twisted: Tylko Szczotka cierpi, że tyyyle jedzenia w michach wraca, ona dałaby radę :twisted:
Hessa - 10 Styczeń 2012, 09:25

Ile one już tak nie jedzą?

U nas wczoraj wieczorem był alarm, bo mi pies zaczął dyszeć bez powodu i chodzić jak pogięty. I nie wiem czy to nie od kolacji - kupiłam jakieś wołowe ogryzki, kości z mięsem. Oczywiście spanikowałam i poszłam do weta, no i w sumie nic nie wyszło. Po drodze załatwił się - niby wszystko ok tyle, że w nocy nie powinien się załatwiać jak robił to już w ciągu dnia. Pomijam już to, że usłyszałam, żeby kości absolutnie nie dawać, bo tworzą złogi w jelitach. Pozostało mi grzecznie potakiwać. Ale w sumie mam poważne wątpliwości czy dać resztę tych kości czy wywalić. Istnieje jeszcze jedna możliwość - zeżarł coś niedobrego na spacerze, bo go dwa razy z krzaków wyciągałam. Tyle, że to było 10 godzin wcześniej więc chyba mało prawdopodobne... Coś nam się zmniejsza wybór dań w tym barfie.

Tilia - 10 Styczeń 2012, 10:43

Wiesz co? Ja, jak mam jakieś podejrzenia co do jedzenia to wywalam. Wołowe z kością jadł już wcześniej? Kości wołowe są twarde, mogło mu coś leżeć na żołądku. Niedawno znajoma usłyszała od weterynarza, że kości psu nie należy dawać, bo psy kości nie trawią. To ciekawe, jak Heśka się odchowała skoro nie trawiła? I ciekawe w takim razie skąd po BARFie takie małe kupki?

Moje kochane piesecki apetyt mają słabszy już gdzieś od świąt, a konkretny strajk jedzeniowy zarządziły parę dni temu. Drusia od wczorajszej nocy "rodzi" (marudzi w nocy i usiłuje spać na nas) i myślę że to dlatego. Najpierw Heśka kończyła urojoną i rodziła, teraz Druśka. Nono się z nimi solidaryzuje. No i nie ma zimy, to też ma wpływ. Ale spokojnie, one się nie zagłodzą :twisted: co któryś "lepszy" posiłek jest zmiatany do czysta, smakołyki znikają jak najbardziej. Poza głodówkami wszystko w normie. Szczotka dla odmiany cieczkę zaczyna, więc jest jeszcze na etapie "zjem wszystko" :roll:

Hessa - 10 Styczeń 2012, 11:23

Szponder i antrykot jadł, tyle że faktycznie tam jest mniej kości a znacznie więcej mięsa. A te kości to nie wiem w sumie z jakiej konkretnie części, nie znam się zbytnio na zwierzętach tak od środka.
Co do weta, no cóż to była jedyna całodobowa w okolicy, nie wiem czy mają ogólnie dobrą opinię ( ale prawie stówkę jestem w plecy, kocham Wawę za te ceny :roll: ).
Heh, już nie chciałam gadać, że kości to on pożera od grudnia i dotychczas żył całkiem znośnie. A psy pewnie same wychodzą w nocy na kupkę, dlatego nie widzisz gdzie te gnaty znikają :P
Swoją drogą, jak dobrze mieć faceta, on w ciążę nie zachodzi.

Arcana - 10 Styczeń 2012, 12:54

Tilia napisał/a:
To ciekawe, jak Heśka się odchowała skoro nie trawiła? I ciekawe w takim razie skąd po BARFie takie małe kupki?

No jak to gdzie? Wszystkie kości zostają w przewodzie pokarmowym tworząc złogi :P Przeciętny wet opierający się tylko na tym, co wyniósł ze studiów, ma taki poziom wiedzy o żywieniu psów, że na prawdę ciężko się tym sugerować... Ja w szkole też praktycznie miałam tylko wspomniane na temat ogólnych zasad żywienia zwierząt domowych (za to mogę Wam zrobić dokładną rozpiskę odpowiednio zbilansowanej dawki żywieniowej krowy :mrgreen: ).
U mojej suki nawet te legendarne złogi widziałam na własne oczy na USG, które koniecznie chciał zrobić mój szkolny wet, jak się dowiedział, że daję psu kości. No i tak, oczywiście znalazł... Jak pobiegałam na drugi dzień do mojego weta to się popukał w czoło i powiedział, że te złogi w jelitach to po prostu kupa :mrgreen:
I jeszcze tak się śmieję, bo usłyszałam jakiś czas temu, że pies powinien jeść co 27-28 godzin, bo inaczej mu wątroba nie pracuje... Moja suka od szczeniaka je dwa razy dziennie, najdłuższa przerwa między posiłkami to jakieś 14 godzin ( w nocy). No więc to ewenement - pies, który 4 lata przeżył bez funkcjonującej wątroby :lol:

Tilia - 10 Styczeń 2012, 20:32

Hessa my do nocnej jeździmy na Wilanów do Wila Vet. Myślę że mogę polecić, w każdym razie większość wetów ok... choć to tam właśnie właścicielka Sesilki borzojki usłyszała o nietrawieniu kości. Nie wiem na kogo trafiła :roll:

Arcana ja Ci mogę do tego kwiatka o wątrobie nawet linka podać. To pan specjalista od BARFa tak twierdzi. http://sangoma.pl/pol/p_zywienie.htm

Cytat:
U psów, wątroba nie pracuje w tym samym czasie co żołądek. Jeśli trwa proces trawienia – a u psów karmionych 2-3 razy dziennie, trwa cały czas, wątroba nie ma kiedy się „włączyć” i rozłożyć tłuszcze na energię. Przy pełnym żołądku mniejsze jest ryzyko skrętu, gdyż najedzony pies ma mniejszą tendencję do biegania, a w jamie brzusznej nie ma miejsca, aby żołądek mógł się przekręcić.
Mięso trawione jest w żołądku, warzywa i owoce w jelitach. Pies nie jest w stanie strawić celulozy w komórkach roślinnych, więc ta cześć posiłku powinna być dostarczona w stanie maksymalnie roztartym. W naturze pies/wilk je rośliny, pozyskując je głównie z żołądków roślinożerców, gdzie są już wstępnie strawione.


oraz
Cytat:
W zasadzie karmienie powinno być w odstępach 27-28 godzin (24 godziny na trawienie w żołądku i 4 godziny na pracę wątroby), czyli daje to 6 posiłków w ciągu 7 dni.
Powyżej 2 roku – 3-4 posiłki w tygodniu, podając 10-15% wagi ciała na posiłek.

Hessa - 10 Styczeń 2012, 22:49

Niestety Wilanów to dla mnie koniec świata, zwłaszcza że nie mam już auta.

Końcówka jest najciekawsza - 10-15% masy ciała na posiłek to Bach by nie pomieścił. Choć rozumiem, że karmienie jak u wilków itp., no ale chyba pan troszkę się zagalopował w porównaniach.

Arcana - 11 Styczeń 2012, 10:56

No dokładnie to samo usłyszałam co do tej wątroby, bo to od właścicielki Primexu się dowiedziałam, więc ten sam "guru" :P

No i to żywienie psów po 3. roku życia 10-15% masy ciała jednorazowo... To jest na Sagę 4,5 kg, a na Lumisia ponad 5 kg żarełka :shock: Raz, że trudno mi uwierzyć żeby to były w stanie pochłonąć, no ale może nie znam ich możliwości. A dwa, że jakoś trudno mi uwierzyć żeby po takim przejedzeniu dobrze się czuły...
Nie wiem, ale ja jednak nie uważam, że pies to wilk i powinien być traktowany jak dzikie zwierzę z lasu...

Tilia - 11 Styczeń 2012, 11:09

Fajnie ktoś to kiedyś skomentował - można spokojnie, bez szkody dla zdrowia wódkę pić, byle często zagryzać, coby wątroba się nie obudziła :cfaniak: :twisted: :lol:

Nie wyobrażam sobie wepchnąć w charta 10% na raz. Raz że tyle nie zje, a dwa że skręt murowany przy takim obciążeniu - nawet jeśli żołądek już podszyty!

Kiedyś, moja nieżyjąca już kundliczka, niewielka (jakieś 7 kg ważyła) dostała się do "psiego" mięsa i zjadła wołowe skrawki rozmrażające się, niewiele zostawiła z kilograma. :shock: Niestety na starość tak jej zaczęło odbijać (jakieś "głody"? całe życie wybrzydzała i nic nie kradła, ale to nie ten temat). Czyli zjadła ponad 10% właśnie. Efekt był taki, że przez następne dwa dni ledwo chodziła. Jęczała, sapała, stękała. Widać było że cierpi. Podobny numer zrobiła nam Szczotka jak ją wzięliśmy. Zrobiła w worku z suchą karmą dziurkę i żarła żarła żarła.... zrobił sie z niej taki balonik (dobrze że kurdupel to skrętjej nie groził). Trochę zwróciła, ale i tak długo była osowiała, najchętniej leżała w samotności, widać było że coś jest nie tak.

Ewka - 12 Styczeń 2012, 02:00

Tilia napisał/a:
można spokojnie, bez szkody dla zdrowia wódkę pić, byle często zagryzać, coby wątroba się nie obudziła

Jesli jesteś psem xD

Moja żre raz dziennie (tak przywykła i wtedy je), od czasu do czasu coś przekąsza, ale dawać psu jeść trzy razy na tydzień... Hardkor. Znacie jakiegoś psa, który żyje na takiej diecie?

Tilia - 12 Styczeń 2012, 07:39

No tak, jeśli by być psem (co do tej wódki).
Trzebaby Sangomy zapytać czy faktycznie tak karmi swoje rhodezjany. One też duże, teoretycznie na skręt narażone. Ciekawe.

Hessa - 14 Styczeń 2012, 12:19

Czy wy jakoś wyliczacie ile wychodzi mięsa i kości na tydzień? Bo tak się zastanawiam czy czegoś daję za mało albo za dużo... W sumie siłą rzeczy każdy kawałek wychodzi mięsno-kostny, tylko proporcje są różne. Na najbliższe dni mam śledzia, udziec z indyka, gicz, skrzydełka z kurczaka, rozbratel, ogon wołowy, kość cielęcą. Może być czy robić jeden posiłek samo mięso? Oczywiście ma w tygodniu dwa dni warzywno-podrobowe.
Arcana - 14 Styczeń 2012, 16:16

Ja nie wyliczam proporcji mięso-kość, po prostu daję zazwyczaj coś co ma i jedno i drugie. Jeśli mam jakieś czyste mięso to też zazwyczaj dodaję 1-2 kurze łapki. Nie wiem czy tak jest dobrze, ale moim psom raczej niczego nie brakuje, trawienie ok.
Tilia - 15 Styczeń 2012, 00:00

A ja czasem daję posiłki z mięsa bez kości - np z gotowców golonka indycze to są chrząstki z mięsem, albo jakieś ścinki wołowe bez kości. Niestety ostatnio wyżej wspomniane kurze łapki są u nas trudno dostępne. Za to papki warzywne są zazwyczaj z jajkami i czasem z dodatkowymi skorupkami, które moja rodzina odkłada dla mnie.
Hessa - 15 Styczeń 2012, 08:56

Dzięki za info. W tym udźcu jest dużo mięsa to przez ten tydzień nie będę nic kombinować. A tak swoją drogą, coś mi się wydaje, że Bach przytył i trzeba będzie mniej dawać. Szkoda że nie mam wagi...
Tilia - 15 Styczeń 2012, 11:17

U nas Szczota za gruba, ale co zrobić skoro tamte jej oddają to co im nie smakuje? Pilnuję jak mogę, ale terier czasem jest szybszy... no i mój dziadek ciągle jej jakieś "smakołyki" typu bułka z masłem podsuwa :evil: :evil: :evil: Jest równie uparty jak ona. I niereformowalny. Uroki mieszkania w jednym budynku z rodziną.
Szare za to zagowo w normie, a biała wciąż za chuda. Ale mięśnie ma piękne, energii mnóstwo, trawi jak trzeba, więc zdaje się że po prostu taka jej uroda.

Tilia - 26 Styczeń 2012, 10:27

Arcana, jak Twoje psy jedzą królika z As Polu? Chcę im coś kupić dla urozmaicenia (już przeprosiły się z jedzeniem), a nie chcę ryzykować, że będzie jak z kaczką, którą koniec końców jadła tylko Szczotka ;)
Arcana - 26 Styczeń 2012, 11:11

U nas królik wchodzi jak najlepszy smakołyk :)
Tilia - 26 Styczeń 2012, 11:52

:) no to świetnie
a jakiej wielkości są te "bloki 2,5 kg"? chodzi mi o to czy ile mi ich wlezie do zamrażarki
są foremne? bardziej płaskie czy bardziej kwadratowe? (ok wiem że kwadrat jest figurą płaską, to takie uproszczenie)

Arcana - 26 Styczeń 2012, 14:16

Tilia napisał/a:
a jakiej wielkości są te "bloki 2,5 kg"? chodzi mi o to czy ile mi ich wlezie do zamrażarki
są foremne? bardziej płaskie czy bardziej kwadratowe? (ok wiem że kwadrat jest figurą płaską, to takie uproszczenie)

Hmm, nie mam akurat żadnej paczki na stanie żeby dokładnie sprawdzić, ale raczej płaskie, tak na oko wydaje mi się, że nie grubsze niż 7-8 cm (mogę się mylić, bo kiepsko oceniam na oko rozmiary :P ).

Edit
Znalazłam dziś na stronie As-Polu:
Cytat:
Wymiary jednego opakowania 2,5 kg :
ok. 34,50 cm długość x ok. 26 cm szerokość x ok. 4 cm grubość

Tilia - 27 Styczeń 2012, 10:12

Dzięki!!! :)

Mróz podnosi smakowitość BARFa :mrgreen: :mrgreen: ojoj jak teraz pieskom wszystko smakuje! :twisted: Czas na wycieczkę do hurtowni drobiu, zastanawiam się co kupić. Jakie dajesz psom elementy z indyka?

Arcana - 27 Styczeń 2012, 10:29

Tilia napisał/a:
Jakie dajesz psom elementy z indyka?

Szyje, korpusy, skrzydła (kości w skrzydłach mnie przerażały, ale psy sobie dają z nimi radę bez problemów), lotki (czyli końcówki skrzydeł - ale tam prawie sama kość i skóra ;) ). Nóg raczej nie daję (kości, bo samo mięso i chrząstki jak najbardziej).
Moja mama ostatnio gdzieś koło siebie w mięsnym wyczaiła jakieś takie resztki z indyka za 3 zł/kg - tam jest duża chrząstka, mała kostka i drugie tyle mięsa. Nie potrafi zidentyfikować co to za fragment indyka, ale pewnie gdzieś z golonki. Muszę się wybrać, bo wszystko tak drożeje u nas, nawet w As-Polu już ceny tych najtańszych mięs podrożały o 50gr na kilogramie...

Tilia - 27 Styczeń 2012, 10:46

To pewnie to samo to "golonki z indyka" w Primexie? Świetna sprawa, muszę się dowiedzieć w naszej hurtowni czy to mają.

Tak kurcze, niedawno kupowałam ćwiartki z kurczaka w sklepie w promocji za 3 zł za kg, teraz trudno je dostać poniżej 5zł.

A szyje - ja nie daję od czasu jak przeczytałam na terierkowie o przypadku erdela, który mało nie zszedł po tym jak element wbił mu się gdzieś w przełyk. Ponoć szyja ma jakieś ostre zaczepy i takie przypadki się zdarzają, słyszałaś o tym? Pies był normalnie BARFowy. Szkoda, bo szyje są fajne, mięsne.

Arcana - 27 Styczeń 2012, 10:49

Słyszałam coś o takim przypadku, ale nie znam szczegółów i powiem szczerze, że się jakoś nie przestraszyłam. Mój Lumi ostatnio się sucharami u weta zakrztusił, aż nam się gorąco zrobiło, bo się dusić zaczął :|
No ale tak na prawdę to szyje daję bardzo rzadko, bo są drogie, z 7zł/kg to minimum. Od kilku miesięcy to już wolę tego mielonego indyka z kością As-Polowego kupować za 3zł/kg. Ostatnio trafiłam na promocję korpusów z indyka za 1,99/kg to kupiłam kilka na zapas. I tak to ostatnio polega u mnie na łapaniu okazji :P I tak od 2-3 miesięcy wydaję gdzieś o 30-40zł więcej na żywienie psów, wcześniej się w stówce na dwa psy mieściliśmy spokojnie, teraz niestety ta magiczna granica została znacznie przekroczona. No ale gdybym chciała karmić dobrą suchą karmą, czy samymi barfowymi gotowcami, to nie ma porównania i tak...

Tilia - 27 Styczeń 2012, 11:21

Primexowe gotowce na prawdę fajne, ale też od 6 zł za kg (w hurcie, netto). Wszystko bardzo podrożało. Ja też się staram wyszukiwać okazje, kupujemy np w Makro produkty mleczne kilka dni przed upływem daty ważności, czasem można je kupić dokładnie za grosze, jakieś twarożki, kefirki, jogurty. Psy je bardzo lubią. Itd.

Ja to sie w stówie na pewno nie mieszczę, nie ma szans. Może w dwóch, ale to i tak nieźle jak na cztery psy (no, trzy i 1/3 ;) ). Jeszcze sucha karma (idzie na smakołyki, np 3 kg Brit Care, ok 35 zł), na ciastka i śmierdziele idzie dużo. Ale to trudno dokładnie wyliczyć, bo są tyogodnie kiedy jedzą dużo i jedzenia idzie więcej, a są takie kiedy nie mają apetytu. Czasem daję więcej warzyw(po cieczkach), czasem zwiększam ilość wołowiny (jak więcej biegają).

Arcana - 27 Styczeń 2012, 13:18

Moje apetyty mają zawsze, także porcje są równe, a skoro nie tyją cholery jedne nic a nic, to głupio mi zmniejszać porcje by choć trochę przyoszczędzić :P
Tilia - 27 Styczeń 2012, 13:53

:lol:

No taak. Chciałabym, żeby moje tak miały. Ale niestety - a to jedna przeżywa, że ma cieczkę, albo właśnie mnie rodzi, a to druga przeżywa, że pierwsza ma cieczkę, a trzecia się z nimi solidaryzuje... Szczotka tylko ma w miarę równy apetyt, ale jej porcje są najmniejsze, mogłaby właściwie żyć z tego czego nie dojedzą duże.

Hessa - 27 Styczeń 2012, 18:56

O ja, wy tu o oszczędnościach to aż mi głupio pisać - kupiłam 3 kg jagnięciny, ostatnie ochłapy, nigdy nie mogłam jakoś trafić. I w końcu udało się, choć po takim wydatku przez następne pół roku pewnie ograniczę się do kurczaka :lol: Dobrze, że Bach nie kręci nosem, bo jakby stwierdził, że nie ruszy to własnoręcznie bym go przerobiła na żeberka i łopatki...
Tilia - 8 Luty 2012, 17:03

Szukam informacji dot wyliczeń analizy składników pokarmowych w diecie BARF. Może ktoś gdzieś to próbował wyliczać?
Biorąc pod uwagę, że (za Wikipedią) czyste mięso mięśniowe ssaków zawiera około 76% białka w suchej masie. Jaka jest zawartość białka w chrząstkach, błonach, kościach i pozostałych składnikach diety BARF?

Arcana - 11 Luty 2012, 16:29

Gdzieś kiedyś natknęłam się na stronkę z takimi analizami, ale teraz nie mogę tego znaleźć... Muszę poszukać.
Tilia - 15 Luty 2012, 08:17

Arcana, będę wdzięczna jak będziesz miała na uwadze te analizy :)

Zbieram się do zamówienia pakietu testowego z As Polu. Czekam tylko na odpowiedź ile liczą za dowóz ponad 30 kg. Primex jest ok, ale podnieśli ceny, trzeba poszukać oszczędności :|

Arcana - 15 Luty 2012, 09:24

Tilia napisał/a:
Primex jest ok, ale podnieśli ceny,

Kupowałaś dotąd według cennika "standardowego" czy dla hodowców?

Tilia - 15 Luty 2012, 09:51

Nie wiem jaki jest dla hodowców, ale pewnie coś koło tego. W każdym razie nie detaliczny.
Hessa - 24 Luty 2012, 14:25

Takie głupie pytanie: czy wyjmować z ryby ości? Kiedyś kupiłam śledzia, to wiadomo że dałam całego, ale podobno śledź niszczy witaminę B (?) więc dziś przerzuciłam się na dorsza. I tu już te ości są większe, wyciągacie z takich ryb? W ogóle uzupełniacie tą witaminę przy podawaniu śledzia czy nie przejmować się tym?

I jeszcze jedno: dlaczego nie można podawać papryki zielonej? A skoro nie można tylko zielonej to czerwona jest bezpieczna?

Arcana - 24 Luty 2012, 19:13

Hessa napisał/a:
więc dziś przerzuciłam się na dorsza. I tu już te ości są większe, wyciągacie z takich ryb?

Z dorsza nie wyjmowałam.
Hessa napisał/a:
W ogóle uzupełniacie tą witaminę przy podawaniu śledzia czy nie przejmować się tym?

Ja się nie przejmuję, ogólnie rzadko daję śledzia, więc może dlatego :P
Hessa napisał/a:
dlaczego nie można podawać papryki zielonej? A skoro nie można tylko zielonej to czerwona jest bezpieczna?

Do końca nie wiem, bo nie dotarłam do żadnego wiarygodnego źródła... Wydaje mi się, że może chodzić o zawartość solaniny (ale nie mam pewności czy w innych odmianach kolorystycznych też jej nie ma...). Muszę pogrzebać i sprawdzić. Ale z drugiej strony ludziom solanina też szkodzi, a nie słyszałam, żeby ktoś zabraniał jeść zielonej papryki na surowo...

Hessa - 25 Luty 2012, 08:09

Ja chyba będę częściej kupować, bo rybka ładnie śmierdzi i Bach uwielbia. Śledzia najłatwiej dostać, no i jest tańszy, tylko właśnie ta witamina...Teraz dostaje combivit, więc, że tak powiem, szkoda żeby z jednej strony mu wlatywało, a z drugiej wylatywało.

A papryka szkodliwa? Kurcze, lubię paprykę... Tak to można dojść do wniosku, że życie jest szkodliwe :]

Tilia - 25 Luty 2012, 09:04

Solanina jest szkodliwa w papryce, ale tylko w zielonej? Nie słyszałam o tym. Pomidory też należą to rodz. Solanaceae, to też są szkodliwe? :/ Życie jest szkodliwe, pewnie, tlen jest szkodliwy i jedzenie też :P

Jeśli chodzi o ryby to ja nic nie uzupełniam, ale dostają rybę mniej więcej trzy - cztery razy w miesiącu. Czasem rzadziej. Kiedyś ją uwielbiały, teraz wykazują co do niej umiarkowany entuzjazm.

Arcana - 25 Luty 2012, 10:00

Tilia napisał/a:
Solanina jest szkodliwa w papryce, ale tylko w zielonej? Nie słyszałam o tym.

Nie wiem czy chodzi o solaninę, tak tylko głośno myślę. W każdym razie spotkałam się z tym, że przy BARF-ie jest właśnie zielona papryka na "zakazanej liście", ale dlaczego, to nie wiem (podobnie jak np. awokado). Próbowałam wczoraj coś znaleźć na ten temat, ale niestety bez rezultatu.
Powiem, że ja czasami dawałam zieloną paprykę (czerwoną lub żółtą daję psom bardzo często) i pewnie dam jeszcze, jeśli będzie akurat pod ręką ;)

Edit Już wiem o co chodzi z papryką. Wszystkie rośliny psiankowate zanim dojrzeją, są szkodliwe, a zielona papryka stosunkowo często jest niedojrzała dostępna w sprzedaży (trudno odróżnić, że jest niedojrzała po prostu ;) ).

Tilia - 27 Luty 2012, 10:40

Było o oleju, to jeszcze jeden link http://molosy.pl/czytelni...pokarmowe_4.htm

Druśka mi się ostatnio naciągnęła po bieganiu, szybko jej przeszło, ale muszę wrócić do oleju rybnego - tak mi się przypomniało.

Czekam na próbkę AsPolu.

Może wiecie, gdzie można kupić solidny toporek do kości? Ostatnio TZ wyszczerbił na wołowym ogonie jakiś super-ekstra nóż (pół godziny szukaliśmy dwóch odłamków w mięsie i kości!) i doszliśmy do wniosku, że czas na bardziej profesjonalny "sztuciec" dla piesków ;)

Arcana - 27 Luty 2012, 11:43

Tilia napisał/a:
Może wiecie, gdzie można kupić solidny toporek do kości?

W sumie to nie mam pojęcia, gdzie takie coś się kupuje, pewnie w jakimś zaopatrzeniu dla gastronomii najprędzej. Ja tam liczę na jakąś piłę chirurgiczną za okazyjną cenę po znajomości :lol:

Coś takiego znalazłam:
http://sklep.nozechifa.com.pl/8-tasaki
Ale ceny konkretne, nie ma co...

Tilia - 27 Luty 2012, 16:27

Dzięki!! Wyglądają... nieźle! :shock: Podesłałam TZtowi, może się skusi na któryś :twisted: :>

Tylko za cholerę nie wiem czym one się, poza kształtem, różnią. Tzn który by był dobry do takiego domowego, barfowego użytku. Muszę poszukać info.

Tilia - 1 Marzec 2012, 10:42

Bardzo miły pan kurier przyniósł dziewczynom przesyłkę. Przyniósł ją na ramieniu (po schodach do mieszkania), a potem ja miałam problem żeby ją przesunąć ;)


Mięso przyjechało solidnie zapakowane, zamrożone na kość.



przesyłka wzbudziła spore zainteresowanie



Dla siebie wzięłam testowo wersję wołowina/indyk z kością, zamówiona jest jeszcze wołowoina z chrząstką (będzie gotowana, dla psa na diecie). Na razie wygląda ładnie, zobaczymy co będzie dalej.

Tilia - 7 Marzec 2012, 08:02

Rozmroziłam Pieska Stefka wołowina/indyk z kością. Porównanie mielonki zdecydowanie na korzyść Primexu. W P. całość jest bardzo drobno mielona, a tu mięso na miazgę, ale kości(nieliczne) jakby dorzucone później, grubsze kawałki, na tyle jednak drobne że nie da się ich pogryźć. Już rozumiem dlaczego właściciele małych piesków marudzili. No, ale psy zjadły chętnie, zobaczymy jak trawienie.

Arcana, jak wygląda konsystencja królika z tej serii?

Arcana - 7 Marzec 2012, 09:37

Tilia napisał/a:
jak wygląda konsystencja królika z tej serii?

Hmm, szczerze, o nie zwróciłam uwagi, jak to tam wygląda, bo nie rozmrażałam (dzieliłam tasakiem zamrożone i dawałam też zamrożone) :oops:

Hessa - 8 Marzec 2012, 11:39

Ktoś z was przepuszcza warzywa przez sokowirówkę? Albo orientujecie się jaka moc wystarczy do twardych warzyw tak żeby sprzętu nie rozwalić? Bo bez sensu wydać trzy stówy jak 400 W wystarczy... Tylko każdy co innego pisze w necie i jestem w kropce, a już jedna transakcja nie wypaliła i nie mam psu co dać do michy.
kasiaha82 - 8 Marzec 2012, 12:13

Ja przepuszczam przez maszynkę do mielenia mięsa :)
Hessa - 9 Marzec 2012, 08:26

No tak tylko jaka moc jest potrzebna, bo maszynka 600 W kosztuje i tak tyle samo co sokowirówka. Te słabsze faktycznie są tańsze, tylko czy właśnie mi się nie zatną jak wrzucę coś twardego...
Tilia - 9 Marzec 2012, 08:41

Ja Ci nie powiem, bo wzięłam do tego celu robota Prilips za punkty z BP. Model HR 7625. Na razie daje radę, wrzucam selery, marchewki, buraczki, całe jajka. Trochę się od tych jajek porysował, ale daje radę.


Zapomniałam napisać, że mi się troszkę jakby Druśka przytyka po tym Stefku. Takich efektów nie było po mielonkach primexowych, ani po normalnych, całych kościach z mięsem. Muszę coś do tego dodać. Więcej oleju? Warzywa? Albo więcej samego mięsa?

Arcana - 9 Marzec 2012, 08:52

Tilia napisał/a:
Więcej oleju? Warzywa? Albo więcej samego mięsa?

Trzeba wypróbować wszystko, bo każdy organizm inaczej reaguje. Ja osobiście polecałabym topinambur, ale nie wiem na ile on jest gdziekolwiek dostępny (i czy w ogóle). Działa na pobudzenie pracy jelita grubego (w efekcie działa bardzo delikatnie przeczyszczająco). U mnie to rośnie w ogrodzie, więc psy sobie same wykopują i zjadają :P Ale widzę, że jak Lumi przesadzi, to ma lekko luźny stolec po tym. Normalnie daję im dość sporo do papki warzywnej.

Hessa - 9 Marzec 2012, 09:00

Sprawdziłam, 500 W, czyli nie muszę na górną półkę patrzeć, to już coś. Dzięki kobity :kwiat: Teraz muszę szybko coś przez weekend zamówić, bo tu zaraz badania krwi, a mi pies na samym mięsie żyje :|
Jak dla mnie ten firmowy Barf jest hmm, no różny albo pies różnie reaguje. U nas nigdy nie było problemu z mixem warzywnym a jakieś dwa tygodnie temu zdarzyło się, że co Bach zjadł to to samo wyszło drugą stroną, jakby w ogóle nic nie przyswoił. Następnym razem było już wszystko w porządku.

Tilia - 9 Marzec 2012, 09:37

Dzięki Arcana. Poszukam roślinki! Rozumiem, że należy dawać tą bulwę?
Znalazłam na Allegro, są roślinki, preparaty z nią, a nawet psie puszki "struś i topinambur". Chyba tak na szybko skoczę do klepu zielarskiego i nabędę, a wiosną posadzę rośliny w ogrodzie. Bardzo ciekawe info, dzięki!

Arcana - 9 Marzec 2012, 09:50

Tilia napisał/a:
Rozumiem, że należy dawać tą bulwę?

Tak :)
O, faktycznie, można bulwy kupić nawet na Allegro :lol: W razie czego mogę Ci podesłać bulwy do posadzenia :D To jest fajna roślina - wystarczy posadzić i nic nie trzeba przy niej robić :P Tylko wykopuję, ale bulwy nadają się do jedzenia od późnej jesieni, przez całą zimę aż do wiosny (dopóki nie zaczynają wyrastać i mięknąć). Można mrozić, przechowywać w lodówce itp. Jak ktoś ma kawałek ogrodu do posadzenia to super. A i ludzie mogą się tym spokojnie żywić ;) Ponoć jest bardzo zdrowy. Teraz jak nam ziemia odmarzła, to psy na potęgę wykopują i zjadają. Jak była jeszcze Tayga u nas, to co wieczór Lumi przynosił wielką bulwę z ostatniego spacerku do domu. W domu to myłam, dzieliłam na trzy kawałki i każdy psiak sobie przed snem chrupał :D

Tilia - 9 Marzec 2012, 10:19

O, jeśli masz bulwy, którymi mogłabyś się podzielić to byłabym wdzięczna za kilka sztuk :) Oczywiście nie teraz, tylko jak będą się nadawały do rozsadzenia, wiosną? jesienią? Lubię takie naturalne lekarstwa. W ogóle lubię rośliny :) mogę się odwdzięczyć jakimiś innymi roślinkami.
Arcana - 9 Marzec 2012, 10:33

Wykopię jak zaczną wyrastać, ale myślę, że to już całkiem niebawem koło marca-kwietnia. Sadzić można teraz lub na jesień. Tylko musisz wziąć pod uwagę fakt, że to się bardzo szybko rozrasta i rozprzestrzenia, więc nie ma sensu sadzić na dużym obszarze moim zdaniem, bo opanuje cały ogród :P
Hessa - 15 Marzec 2012, 09:18

Ech, zaczęłam warzywa sama przygotowywać to kupska znów duże. Ktoś wie, czemu tak się dzieje?
W dodatku zaczął kręcić nosem na jedną określoną część papki, której nie zjadł dwukrotnie. Mam nadzieję, że mu się unormuje, ja się staram, a on taki wredny facet :roll:

Tilia - 16 Maj 2012, 11:09

Po warzywach kupy mogą być większe niż po mięsie.

Dostałam wreszcie indyki z AsPolu - wrażenie pozytywne. Mielonka wygląda świeżo, psy jedzą ją bardzo chętnie, kupy małe i suche, ale bez zatwardzeń.

No i - z powodów "babskich" zrobiliśmy Drusi (9 lat, prawie 3,5 roku na BARfie) badania krwi w pakiecie MEGA, z tarczycą, krzepliwością, sercowe, wątrobowe itd, badania moczu, oraz usg brzucha - badania wyszły ok! Poza drobiazgami, typu nieznacznie podwyższone wyniki wątrobowe spowodowane obciążeniem lekami, no ale nie są to stany alarmujące, tylko właśnie nieznaczne przekroczenia norm. Czyli - jej ta dieta jak najbardziej służy. Drusia jest zdrowa. Stopniowo, po kolei przebadam wszystkie.

Hessa - 17 Maj 2012, 21:16

No już jakoś wszystko się uregulowało. Tylko zaczął kręcić nosem, tak samo jak nad suchym. Więc nic tylko wpychać na siłę. Warzyw samych w życiu nie zje, a nad mięsem też już się modli.
I również robiliśmy badania, wszystko w porządku.

Tilia - 17 Czerwiec 2012, 11:55

Zarejestrowałam się na BARFnym świecie. Dużo, bardzo dużo informacji, ale... nie wiem, mam wrażenie jak to czytam, że BARF to niesamowicie skomplikowana wiedza tajemna, zbyt trudna do ogarnięcia dla przeciętnego śmiertelnika. A przecież moje psy są na surowiźnie już kilka lat, badania mają niezłe, dieta wydaje mi się prosta jak drut, dość intuicyjna. To jak to jest - powinnam wszystko liczyć z kalkulatorem w ręku, z wagą, kupować te wszystkie preparaty?? Algi, suszona krew, sól, drożdże?... To nie są pytania retoryczne. Do tej pory uważałam, źe jeśli psu coś służy (a niewątpliwie służy, po takim czasie byłyby już objawy ewentualnych niedoborów), to nie ma sensu dawać dodatków na zapas. No, ale czytam, czytam i sama już zaczynam się zastanawiać - może powinnam zacząć podawać te dodatki, liczyć co daję??
Hessa - 17 Czerwiec 2012, 15:24

Ekspertem nie jestem, ale jak psy mają się dobrze to właściwie po co?
Z tego co widzę, to wszystko tak ewoluowało, że nic tylko za głowę się łapać - niektórzy dają barfa z suchym, niektórzy mają swój przepis na barfa dając też wypełniacze, niektórzy dają max 30% mięsa i kości. Ja już nie wiem o co chodzi, no ale skoro pies jest zdrowy i nie narzeka (no czasem...), to mniejsza o szczegółowe instrukcje i mierzenie linijką.

Arcana - 17 Czerwiec 2012, 21:55

No cóż. I ja byłam zszokowana jak się zarejestrowałam na wspomnianym forum ;) Ale po chwili zastanowienia stwierdziłam, że skoro moim psom taka dieta służy, to nie będę zmieniać. Wielu z tamtejszych "ekspertów" ma do czynienia wyłącznie z kotami, a wypowiada się w psim temacie i bardzo je przyrównuje, natomiast moim zdaniem potrzeby żywieniowe psów i kotów dość znacznie się różnią. Ja opieram się na doświadczeniu hodowców amerykańskich, którzy na takiej diecie jaką ja przyjęłam u psów odchowali wiele miotów i pokolenia psów. Do wszelkich nowinek podchodzę nieco ostrożnie.
Tilia - 17 Czerwiec 2012, 22:10

No, czyli róbmy swoje :mrgreen:

Dziś kupiłam po raz kolejny elementy z kaczki - szyje i skrzydła. Będę jutro próbować, wejdą czy nie...

Tilia - 19 Czerwiec 2012, 07:36

no więc - nie wchodzą :roll:
szyje kacze nieustająco są uznawane za niejadalne i omijane ze wzgardą - jedyne co osiągnęłam to to, że Heśka wzięła dwie, zakopała w posłanie i zaczęła pilnować przed resztą, po czym zaciągnęła mnie tam z miną "weź to zabierz, bo już nie chce mi się pilnować" :roll:

Hessa - 19 Czerwiec 2012, 10:05

Heh, u mnie to samo, kaczka fe, wieprzowina fe, wczoraj dałam królika - nawet nie powąchał. Jak dziś nie zje to ja nie wiem, siłą wepchnę.
Tilia - 19 Czerwiec 2012, 10:18

Moje królika wciągnęły, dałam mielonego, primexowego. Oglądałam w Makro części królicze, ale są niestety drogie, raczej na mniejszego zwierzaczka... Może z As Polu zamówię?

Ale już wiem, że jak będę miała potrzebę odchudzić towarzystwo, to kupię im elementy z kaczki do jedzenia. :twisted: Dziś szyjki znowu wróciły do lodówki w stanie nienaruszonym. Tylko Szczotka (akurat ta, której najbardziej przydałoby się ochudzanie) swoją pożarła ze smakiem.

Tilia - 19 Czerwiec 2012, 10:56

Muszę pochwalić AsPol. Wczoraj zrobiłam przelew i wysłałam potwierdzenie, wczoraj wysłali, dziś rano kurier przyniósł mięsko - psy zadowolone, bo kurier przy okazji je wygłaskał ;)

Tylko mogłyby już zacząć jeść, bo kupiłam też zapas mięcha i kości w Makro i musiałam część upchnąć nie w swojej zamrażarce.

Tilia - 20 Czerwiec 2012, 07:43

Relacje z placu boju :twisted: Wczoraj wieczorem Hesia się złamała i zjadła trzy kacze szyjki :mrgreen: Dziś rano niespodzianka - są jeszcze kacze skrzydełka :P Szczotka zjada swoją porcję i kombinuje aż jej oczka wychodzą, tyyyle dobra leży. Heśka pracowicie pozakopywała skrzydełka w posłanie :twisted: Druśka swoje w końcu tylko wyjęła z miski i zaniosła do pokoju... Nono nawet zębem swojego nie tknęła, foch. No cóż, kolejna szansa będzie wieczorem. Potrzymałabym je jeszcze trochę, bo to dorosłe psy i nic im się nie stanie jak parę dni poposzczą (zwłaszcza że przychodzą do nas goście- zawsze z psimi łakociami, więc psy coś tak mają w żołądku, dostają też kulki karmy na spacerach), ale Druśka ma za tydzień we wtorek zabieg.
Hessa - 20 Czerwiec 2012, 09:29

Dobry pies to głodny pies :P Ja w końcu muszę się też wziąć za konsekwencję, bo Bach już wydziwia strasznie. Jemu trzeba podstawić pod nos, dosłownie. Królika wczoraj zjadł, w dodatku chyba mu smakował, bo potem zeskakiwał z kanapy jak tylko słyszał otwieraną lodówkę :> Ale zabierał się do tego tak, jak do wszystkiego od miesiąca - włożę mu do klatki to położy się przed klatką. Po chwili zabieram to leci za mną do kuchni, czyli że chce. To z powrotem wrzucam do klatki - wejdzie do środka i ostentacyjnie odwróci się pupą do mięsa i leży, oblizując się przy tym. To po chwili zabieram, on leci za mną do kuchni... Normalnie można dostać kręćka.
Arcana - 20 Czerwiec 2012, 10:25

Moje teraz stawiają głównie na warzywka i owoce, które same znajdą w ogrodzie :P Muszę odpędzać Lumika od agrestu, bo jeszcze niedojrzały, ale jemu to nie przeszkadza, zjadłby mimo wszystko zielony :roll:
Tilia - 26 Czerwiec 2012, 09:24

Pytanie od prostego włąściciela - mądre głowy twierdzą, że psom na BARFie koniecznie trzeba suplementować hemoglobinę, bo inaczej prędzej czy później wyjdą braki żelaza > anemia. Moje anemii nie mają, badania krwi na to nie wskazują, ale zaczęłam się nad tym zastanawiać. Suplementujecie? Badacie?
Arcana - 26 Czerwiec 2012, 11:49

Ja nie suplementuję, wszystkie badania zawsze mieliśmy jak dotąd w normie.
Hessa - 11 Styczeń 2013, 09:47

Mieliśmy drugie badanie krwi/moczu i też wszystko w normie. Niestety Bach dostał niedawno alergii na indyka :| - na szczęście objawia się jedynie biegunką. Tylko że w takiej sytuacji nasze barfowanie stoi pod dużym znakiem zapytania jeśli nie znajdę taniego mięsa - bo indyk niet, wieprzowina niet, kaczka niet, nafaszerowanych kurczaków wolałabym nie kupować i właściwie zostaje wołowina i gęś, na którą nie ma teraz sezonu. Kicha.
Arcana - 11 Styczeń 2013, 10:14

No to nieciekawie faktycznie. A może coś z ryb by zajadał? U nas niestety od dłuższego czasu psy jadą głównie na tym co teoretycznie nienajlepsze czyli kurczaki, wieprzowina i właśnie ryby + wołowina od czasu do czasu jak się trafi. I jeszcze takie jedno spostrzeżenie - wprowadziłam zmianę co do ilości jedzenia, a mianowicie jeśli nie ma w dany dzień treningu/intensywnego spaceru, to nie daję drugiej porcji jedzenia. Zrobiłam tak ze względu na Lumika, bo zauważyłam, że kiedy ma mniej ruchu to zaczyna jednak przybierać na wadze. No i od kiedy tak jest, to psy zaczęły chętniej jeść nawet to, czego wcześniej nie chciały czyli nieszczęsną kaczkę czy też ryby, z którymi miał problem ostatnio Lumi. Teraz wszystko znika bez szemrania. Po prostu wcześniej widocznie psy były przejedzone i wybrzydzały :P
Tilia - 11 Styczeń 2013, 11:37

U mnie wolą głodować niż ruszyć kaczkę :| niedobrze, bo kaczka niedroga, mogłaby być urozmaiceniem. No dobrze, Szczotka zje, bo ona zje wszystko, ale reszta albo w ogóle do "tego" nie podchodzi, albo weźmie i zakopuje.

Teraz przyłączyłam się do zamówienia "kurczaków z treścią" z Barfnego świata... zobaczymy co z tego wyniknie. Hessa, kurczaki będą do odbioru w Warszawie, podobno wiejskie (choć 70 szt to raczej nie z grządki...), może też się skusisz? Bez piór, zamrożone, za to z wnętrznościami.

Hessa - 11 Styczeń 2013, 15:42

Zapomniałam napisać o rybach - ryby to uwielbia. Kupuję za każdym razem, ale nie wiadomo ile to tego nie kupię, zwłaszcza ze względu na tiaminazę, bo nie zawsze są akurat te ryby, które tego nie zawierają. Bach niestety może głodować na wieprzowinie, bez względu na to ile wcześniej jadł. Chociaż może jeszcze spróbuję z kaczką, zwłaszcza że schudł przez tą całą sytuację, zobaczymy.

Tilia, ale te kurczaki to już "po ptakach", bo ktoś wziął ostatnie sztuki... Przynajmniej tak zrozumiałam, że już zamówienie zamknięte.

Hessa - 29 Styczeń 2013, 14:15

Na razie dalej barfujemy głównie dzięki primexowi dostarczanemu pod drzwi i na hali też znalazła się wołowina za 11-12 zł. W dodatku Bach zrozumiał grozę sytuacji i stwierdził że kacze skrzydełka są bardzo smaczne :lol:
Arcana - 29 Styczeń 2013, 15:31

Hessa napisał/a:
W dodatku Bach zrozumiał grozę sytuacji i stwierdził że kacze skrzydełka są bardzo smaczne

:mrgreen: Dzielny chłopak

Tilia - 29 Styczeń 2013, 16:04

Moje nadal idą w zaparte w tej kwestii. Kaczka jest blee i już.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group